Gdzie się podziały multi-komunikatory?!

Jako osoba, która wychowała się w okresie rozwoju polskiego internetu, pamiętająca początki Gadu-Gadu, Tlena, czy ICQ, czy późniejszych kombinacji w zamykaniu tego całego bajzlu w jednym komunikatorze, niekiedy otwartoźródłowym, czuję obecnie niedosyt, a czasem paradoksalnie przepełnienie… Wszystko zaczęło się od dźwięku, który do tej pory brzmi w mojej głowie, a było go słychać na każdej ulicy, z każdego mieszkania w mieście, które miało otwarte okno i na pewno nie muszę go nikomu przypominać i przedstawiać. Historię tą zapoczątkował Łukasz Foltyn.

Każdy z nas posługiwał się tym jednym, jedynym, słusznym komunikatorem. A właściwiej byłoby napisać: kontaktował się za pomocą tego jednego, jedynego, słusznego komunikatora: było nim oczywiście Gadu-Gadu, które to później przyjęło skróconą, rozpoznawalną do dziś nazwę – GG. W międzyczasie 1 zaczęło się tych komunikatorów tworzyć i mnożyć, mieliśmy w pewnym okresie (piszę z pamięci protokoły/komunikatory):

  1. Gadu-Gadu
  2. Tlen
  3. Spik
  4. Stefan
  5. Jabber/XMPP
  6. Skype
  7. ICQ
  8. AIM
  9. MSN

Pamiętam zresztą czas, w którym podjąłem współpracę z Jakubem i wraz z nim rozwijałem bardzo popularny na tamte czasy portal http://komunikatory.pl, a później podjąłem się modernizacji http://promocja.komunikatory.pl

Niczym rycerz na białym koniu…

Wjeżdżają na salony multikomunikatory. Oferowały na tamte czasy niekiedy większą funkcjonalność aniżeli macierzysty komunikator. W Konnekcie można było podglądać nawet kiedy ktoś był aktywny na GG, można było sobie ustawiać na status 2 tytuł piosenki, która leciała w Winampie, czy komunikat o byciu AFK. A do tego, program ten pozwalał na skonfigurowanie w nim kilku różnych protokołów/sieci. Tym sposobem, takie multikomunikatory, jak:

  • Miranda IM
  • Konnekt (RIP <3)
  • AQQ
  • WTW
  • Pidgin/Fidgin

Były genialne w swojej prostocie. Oferowały wszystko to, czego się od nich oczekiwało. Dawały dostęp do istniejących funkcji, dodawały coś od siebie i były po prostu wygodne, a niekiedy wygodniejsze od protoplasty.

Ciężkie czasy blaszaków

Pojawiły się telefony komórkowe, kombinacje alpejskie z serwerami XMPP/Jabber i transportami 3. Mieliśmy komunikatory napisane w Javie, na komórki. Pamiętam po dziś dzień, jak kombinowałem z transportami i byłem dostępny na telefonie niemal 24/h, na mojej Nokii E52 i zainstalowanym komunikatorem Bombus 4. Och to zdziwienie każdego, że jestem ciągle dostępny. Już nie mówię, że w późniejszym okresie miałem sesję postawioną na serwerze… i tutaj uważam, że w tym momencie zakończyła się w moim przypadku, ta fajna era komunikatorów, gdzie umawiałem się ze znajomymi i moją obecną Żoną do „poklikania„. Od momentu, gdy jesteśmy ciągle online, nie ma już tej przyjemności, jaka była x lat temu z rozmów.

Komunikatory desktopowe i multikomunikatory powoli zaczęły się stawać bezużyteczne, nudne, przestarzałe.

Ostatnie tchnienie

Niech rzuci kamieniem ten, kto pamięta ostatnie istniejące multikomunikatory na smartfonach!

Tak, wiem że Miranda i Pidgin nadal istnieją, ale czy wiecie, jakie były ostatnie tego typu programy na smartfony? Tak, były takie! Otóż IM+ Pro (IM+ Pro – multikomunikator (prawie) idealny) oraz Disa IM – co ciekawe, ten ostatni po dziś dzień istnieje i ma się… istnieje. Był okres, że bardzo kibicowałem temu rozwiązaniu, licząc że przyjmie się na szeroką skalę i zastąpi mi w 100% WhatsAppa, Facebooka, SMS, Telegram. Tak się jednak nie stało, bo każdy po kolei chciał się odgrodzić. Zamiast mieć jeden program do wszystkiego, trzeba było na telefonach instalować i konfigurować każdy program do wszystkiego, mnożąc liczbę komunikatorów do znajomych – bo każdy chce coś innego i jest w innej sieci, a jest tego sporo:

  1. WhatsApp
  2. GG
  3. Facebook/Messenger
  4. Viber
  5. Signal
  6. Telegram
  7. SMS/MMS/RCS
  8. iMessage
  9. Skype
  10. Teams
  11. Zoom
  12. Discord
  13. Matrix

Pewnie jeszcze by się znalazło więcej, których nie kojarzę w momencie pisania tego wpisu.

Dlatego też mam zarazem odczucie przepełnienia i pustki, dwie skrajnie różnie emocje spowodowane tym, że spoko – mogę mieć dla każdego inny komunikator, ale mógłbym mieć to w jednym miejscu. Byłby wilk syty i owca cała, miałbym ciastko i zjadłbym ciastko… Ale tak się nie stanie już raczej na pewno.

Czekam jedynie na dzień, gdy Messenger stanie się komunikatorem zombie, ludzie w końcu przeniosą się na coś sensowniejszego, bezpieczniejszego. Czekam na dzień, gdzie wszystko jebnie i wrócimy do SMSów i jednego, jedynego, słusznego komunikatora – jakiego? Jest mi to obojętne, byleby do jednego.

Przypisy

  1. Szeroko pojęte określenie, bo część komunikatorów już istniała, inne powstały później.[]
  2. Gimby nie znajo – to jest coś jak rolka, reels.[]
  3. Usługi na serwerach, typu GG.[]
  4. Czeski komunikator napisany w Javie, na telefony starszej generacji.[]

Komentarze

2 odpowiedzi na „Gdzie się podziały multi-komunikatory?!”

  1. Awatar Marcin Łuniewski
    Marcin Łuniewski

    Ja już dawno przesiadłem się na ile mogłem na RCSy i nie narzekam :)

    1. Właśnie z RCS fajne jest to, że jest to wygodne, jak napisanie SMS, a nie masz jako tako limitów przez nie nałożone. Działa to super i uważam, że na równi z iMessage mogłoby być używane, jako jedyna forma komunikacji.

      Tak w ogóle, to witam ja Pana serdecznie! Kopę lat, nawet kilka dni temu zerkałem, czy Twój blog jeszcze istnieje :P, ale jest tylko /blank page/.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *