Szukaj
Wspomóż autora
Lubisz czytać ten blog? Przekaż dowolną darowiznę dla autora tego bloga, który chętnie wypije piwo, za Twoje zdrowie! :)Ankieta
Loading ...
Archiwa tagu: android
KeePass, jako alternatywa dla Google Authenticator, czyli 2-step Verification
Przyznam się bez bicia, że do niedawna jeszcze korzystałem z Google Authenticator, do podwójnej weryfikacji (tzw. 2-step Verification, aka. 2fa). Gdzieś z tyłu głowy siedzi sobie myśl, by uwolnić się od Google, ile tylko się da, a dodatkowo GAuth ma pewien problem – nie da się zrobić kopii zapasowej kluczy. Już raz utraciłem dostęp do kont i musiałem go odzyskiwać. Jedyna opcja na kopię, to przeniesienie kluczy na inne urządzenie i potem powrót na urządzenie właściwe.
To było takim zapalnikiem by poszukać innego rozwiązania. Pierwszym wyborem miał okazać się Aegis Authenticator. W zasadzie tylko dlatego, że rozwiązywał problemy/braki, które posiadał GAuth, czyli:
- Możliwość zrobienia kopii zapasowej (nie bez powodu #1 na liście);
- Nie jest od Google i/lub jest OpenSource;
Ale gdzieś pomiędzy komentarzami, przewinął się KeePass. I tutaj było moje zdziwienie, bo z ów menadżera haseł korzystam z mniejszymi, lub większymi przerwami od bardzo dawna. Nie wiedziałem, że posiada on taką funkcję wbudowaną. Dodatkowo dzięki niemu jest możliwość korzystania z haseł jednorazowych bezpośrednio na komputerze, z pominięciem telefonu. Rozwiązanie o tyle genialne w swojej prostocie, że:
- Nie potrzebuję telefonu by się zalogować;
- Jak zgubię telefon, nie tracę dostępu do kont;
- Mam bazę w kilku miejscach (czytaj bezpieczeństwo).
Wziąłem się więc za pełną migrację z GAuth na KeePass.
Root Pixela 5 + obsługa płatności + VoLTE

Dawno mnie tutaj nie było, tak pomyślałem, że jak powrócić, to z przytupem. Jakkolwiek oglądalność tego bloga raczej jest niszowa, tak jest kilka tytułowych perełek, które od lat generują tyle samo odsłon :D. Obecnie na tapecie jest trend VoLTE i likwidowanie pasm 3G na rzecz wciągnięcia ich do 4G. Oooookej, ale co to ma wspólnego z Pikselem? Ano tyle, że oficjalnie w polszy, telefony od wielkiego brata nie są obsługiwane. Co za tym idzie:
- brak wsparcia VoLTE
- brak wsparcia VoWiFi
- brak dystrybucji i rozwiązywania problemów
Nieoficjalnie wiadomo jednak, że takie telefony jak Pixel 6 (i nowsze) obsługują u kilku operatorów technologię VoLTE.
Jak więc widać, na załączonym obrazku, mamy VoLTE we fiolecie i różu – idzie w dobrą stronę ;), następny Orange? No cóż. Krążą różne, sprzeczne informacje na ten temat. Niektórzy twierdzą, że działa. Inni, jak ja zmuszeni są do zrobienia roota i dorzucenia kilku modułów.
Czarno-biały, czy może biało-czarny tekst
Słowem wstępu, pierwsze skojarzenie jakie nasuwało mi się, zanim zacząłem pisać i zbierać myśli – czym chcę tutaj opowiedzieć, to słowa naszego P. Premiera:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pan premier Jarosław Kaczyński przejęzyczył się w swoim exposé, kiedy mówił, że nikt nie przekona PiS-u, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Link: https://orka2.sejm.gov.pl/Debata5.nsf/main/2E2CC20F
Nie będę nawet próbował nikomu tego wmawiać :). Ogólnie naszły mnie takie przemyślenia kilka dni temu, kiedy potrzebowałem napisać e-mail na laptopie i miałem ogromny problem ze skupieniem wzroku na białym tekście, będącym na ciemnym tle. Po paru zdaniach zaczęły łzawić oczy i miałem problem z odczytaniem treści, którą napisałem.
W sumie, to ciemne motywy towarzyszyły mi od samego początku, jak tylko zaczęły się pojawiać. Pierw zaczęło się to, na telefonach z ekranami AMOLED. No bo wiecie, energooszczędność, no bo wygoda… no bo – właściwie co?
Jeśli chodzi o energooszczędność – tak, w przypadku ciemnych motywów mamy oszczędności w konsumpcji energii.
Xiaomi królem chińskich smartfonów w Polsce
Od momentu, gdy Huawei napotkał na problemy po stronie USA i dostał bana na ich rynek, wiele na rynku smartfonów się pozmieniało. Jest oczywiście część osób, którym brak usług Google’a nie przeszkadza – wszakże, Huawei ze swoim HMS radzi sobie dobrze, lecz nie oszukujmy się, takich osób jest zdecydowanie mniej, aniżeli tych którzy oczekują usług wielkiego G. Pozycja Samsuga i Apple’a wydaje się wciąż być niezagrożona. Bitwa toczy się o #3 na podium, na które wskakuje i utrzymuje się Xiaomi. Tyle słowem wstępu.
Produkty Xiaomi zasypują nasz rynek. Nie wiem, czy wiecie, ale firma ta produkuje nawet buty, bieliznę, środki czystości… w zasadzie wszystko (papier toaletowy też). Nie o tym jednak mowa, bo wpis musiałby zawierać setki stron ;). Skupmy się na smartfonach, których i tak jest dużo, za dużo. Zdaje się, że nawet sam producent już się w nich gubi. Mamy przecież takiego Xiaomi 9, który występuje w wersjach: 9, Note 9, Note 9 Pro, Note 9T, 9A, 9C. Mamy też 10’tki: 10, Note 10, Note 10S, Note 10T, Note 10T Lite… a to tylko wersje, które piszę w tym momencie z głowy. Różnice? Z głowy ich już nie powiem.
Jest nowy król, niech żyje król… Niestety tutaj tak super już nie jest. Xiaomi nigdy nie dogoni Huaweia jeśli chodzi o jakość swoich produktów. Zarówno ze względu na aparaty, jak i samo działanie urządzeń. Na tym właśnie chciałbym się skupić, bo zdaje się, że większość osób nie zdaje sobie sprawy z bubli, jakie kontynuuje Xiaomi w produkcji.
Od roku mniej więcej obserwuję taki dość ciekawy trend awaryjności Xiaomików. Najczęstszą przypadłością, którą widzę jest losowe wyłączanie się urządzeń w bliżej nieokreślonych i niemożliwych do odtworzenia sytuacjach. Może to być w nocy, w dzień w trakcie rozmowy, czy nawet w trakcie gdy telefon sobie leży w kieszeni/torebce. Problem dotyka modeli od 7-10 (bez znaczenia, czy to Note’y, czy nie).
Kolejna rzecz to wadliwy czujnik zbliżeniowy. Objawia się to tym, że w trakcie rozmowy uruchamia nam się ekran telefonu, nawet jeśli jest on przy twarzy (telefon). Ma to też drugą stronę medalu – nie można odebrać połączenia, bo nie da się wybudzić ekranu. Tutaj jeśli chodzi o modele, problem ten dotyka modele 7-11 oraz kilka przypadków widziałem już Poco X3 Pro.
Sęk w tym, że problem jest globalny, bo już niejednokrotnie robiłem research w tej sprawie i jest masa tego typu zgłoszeń. Xiaomi niestety zdaje się wiedzieć o tym, a nie robić nic w kierunku poprawy sytuacji. Serwis – najczęściej przywrócenie ustawień fabrycznych. A czy rozwiązuje to problem? Nie.
Może firma powinna się skupić bardziej na poprawie funkcjonowania urządzeń i składowych? Skoro gdzieś jest problem, to pasowałoby w końcu go wyeliminować, zamiast powielać go w setkach nowych modeli.
Usuwanie preinstalowanych aplikacji na Huawei Mate 20 Pro (i nie tylko)

Bolączką nowych smartfonów jest to, że często posiadają niepotrzebne aplikacje. Jest kilka nazw na nie: stockowe appki, bloatware, crapware – jakkolwiek by ich nie nazwał, są bezużyteczne. Dla niektórych może to być Google Duo, dla innych Swiftkey, dla jeszcze innych Facebook. Każdą z nich można łatwo i szybko usunąć, bez roota [1]Nabywanie uprawnień administratora, do zarządzania urządzeniem. Wiąże się to najczęściej z utratą gwarancji producenta..
Najczęściej, gdy nie mamy sposobności do usunięcia preinstalowanej aplikacji, widzimy coś takiego:
Co będziemy potrzebować
- Aplikację App Inspector;
- SDK-Slim (aka adb);
- Dostęp do Opcji programisty [2]By włączyć dostęp do opcji programisty, musimy wejść w ustawienia urządzenia > Informacje o urządzeniu > 5x nacisnąć na Numer kompilacji.;
- Kabel podpięty do telefonu i komputera;
- Trochę szczęścia, żeby nie usunąć czegoś, co jest potrzebne :D.