Archiwa tagu: valve

Portal 2 ukończony

Dość długo zbierałem się w sobie by napisać coś na temat ukończonego przeze mnie Portala 2. Oczekiwałem ze zniecierpliwieniem na tę grę, moje oczekiwania nie okazały się nad wyraz duże, bowiem gra niemal w 100% je spełniła. Valve udowodniło tym samym iż gra jest warta poświęcenia kilku godzin swego życiorysu, by spędzić je w dość kreatywny i przyjemny sposób. Jednakże również w tym przypadku, poza wspaniałym humorem, ciekawą fabułą, oraz samą rozgrywką (wliczając to również co-opa) są niedociągnięcia/braki/udziwnienia (niepotrzebne skreślić).

Nie ma się jednak co zniechęcać do tego tytułu, jest to wyśmienita gra, a drobne niedoróbki rekompensowane są czym innym w grze. Mogłaby być dłuższa. Mogłaby… niestety. Tutaj jednak uwidacznia się nastawienie Valve na przyszłościowy zarobek – DLC (na dodatkach do gry). Widać po trailerach iż nie wykorzystano wszystkich urządzeń. Na trailerach widać również mapy, których nie ma w grze. Mam nadzieję jednak, że w przypadku DLC Valve pójdzie po rozum do swych układów scalonych i nie będzie chciało za dodatki kwot z pogranicza 100zł.


Ciekawe gierki na długie samotne wieczory

Wpis ten jest doskonałym dowodem na to iż niekoniecznie trzeba inwestować setki złotych na grę, by wyciągnąć z niej maksimum frajdy przy minimalnym nakładzie finansowym. Pomijając tutaj Minecraft – świat, który powstał z piksela, który jest fenomenem samym w sobie, znalazłem ostatnio kilka gier (bez fajerwerków, specjalnej fizyki, a dwie z nich są grami 2D), które zabijają prostotą, a zarazem zarażają rozrywką – jeśli można takiego stwierdzenia użyć.

Pisząc „setki złotych” mam na myśli gry warte więcej, jak 100zł, z bajerancką grafiką, fizyką, przestrzennymi dźwiękami, krwią, flakami… Nie gra bez przemocy jest grą kiepską!

W końcu od otaczającego nas zgiełku należy czasem odpocząć, a kto powiedział iż zawsze musi to być odpoczynek przy bezmyślnej przemocy? Może czas najwyższy na rozrywkę klasyczną? Starsi gracze z pewnością pamiętają tak genialną przygodówkę, jak The Neverhood, czy też wyśmienitą platformówkę Oddworld: Abe’s Oddysee (a właściwie cała serię), gdzie nie mieliśmy do czynienia z wodotryskami graficznymi, realistyczną fizyką. Te gry po prostu miały w sobie to coś, co spowodowało iż zapadły w pamięć nawet mi.


Niecierpliwe wyczekiwanie Portal 2

Oj tak, siedzę jak na szpilkach oczekując nowego Portala. Premiera gry przewidziana jest na ~20 kwietnia 2011, czyli za niecały miesiąc. Dla mnie jednak wydaje się to być wiecznością… W przeciwieństwie do Konrada, który widać zawiódł się na nowym Assassinie ja nie czuję tutaj wielkiej obawy przed klęską tego tytułu. Jest to bowiem świetna gra logiczna, co mieliśmy już możliwość zaobserwować w demonstracyjnej wersji tejże gry – Portal.

Stwierdzenie może wydać się nieco nielogiczne i sprzeczne z rzeczywistością. Portal jest bowiem pełną wersją gry. Gra została jednak wydana, by pokazać graczom możliwości tzw. portal gun‚a. Krążyły plotki, że broń ta ma ukazać się w jednym z epizodów Half-Life 2, jednakże na chwilę obecną są to jedynie plotki. Gra z 2007 roku, która dała nam możliwość poznania tejże broni doczekała się drugiej części, która ma być rasową grą, a nie tylko demonstracją.

Sam przyznam się szczerze, że nie śledziłem w ogóle rozwoju tej gry. Ukończywszy kilkukrotnie Portal z 2007 roku odnosiłem wrażenie niedosytu. Tak jakby z tej gry nie został wyciśnięty cały jej potencjał. Podstawowe mapy, które przechodzi się niczym grę fabularną (poziom, po poziomie), dostarczają rozrywki jedynie na kilka godzin. Za pierwszym razem na ukończenie całej gry potrzebowałem około 2h. Kolejne przejścia zajmowały coraz to mniej czasu. Nie można jednak powiedzieć tego samego na temat dodatkowych map, tych zaawansowanych, oraz systemu wyzwań. Tutaj nie jest tak łatwo i kolorowo.