Yerba CBSe pomarańczowa

Drugi odcinek serii – testuję Yerbę. Dziś wybór padł na CBSe pomarańczową – byłem bardzo ciekaw, czy mnie zaskoczy, czy też podobnie jak Yerba Rosemonte Especial – straci w moich oczach. Bez sprawdzenia, nie byłbym w stanie się przekonać, na czym stoję. To więc wziąłem się za smakowanie.

Pierwsze co, to bardzo miłe zaskoczenie. Po otwarciu saszetki z próbką (100g opakowanie zamykane plastikowym zameczkiem) nie poczułem praktycznie nic. Zero swądu siana, pomarańczy. Nic, null, kompletnie jakby jej nie było. Zdziwiony, zamknąłem opakowanie, potrząsnąłem nieco i otworzyłem ponownie. Nic nie poczułem szczególnego, delikatny zapach, który było ciężko sprecyzować. Po chwili jednak takiego wąchania wyczuć można było cytrusowy zapach, który z pewnością nie był pomarańczowym. Na pewno kojarzycie takie uczucie podczas obierania pomarańczy; swędzenie w nosie – właśnie to czułem. Zaskoczony byłem taką delikatnością swądu. Po zalaniu – identycznie.

Pierwsze zalanie

Z odległości, z której było czuć śliwkowy zapach Yerba Rosemonte Especial nie wyczuwa się nic. Dopiero nachylając się bardzo, ale to bardzo blisko kubka, można wyczuć bardzo przyjemny dla nosa zapach (w porównaniu z innymi herbatami, które miałem przyjemność pić). Z pewnością nie jest to pomarańcz, nie jest to również siano – jednak zaciągając się kilkakrotnie tym zapachem można wyczuć delikatną nutkę pomarańczy.

Pierwszy łyk – o ja pierdolę, zajebiste! – może nieco wulgarne, ale dokładnie to sobie pomyślałem po pierwszym łyku pomarańczowej CBSe. Wyczuwalny i miły dla podniebienia, a zarazem tak delikatny posmak pomarańczy. Zrobiło to na mnie bardzo duże wrażenie. Wprawdzie ten pomarańczowy posmak smakuje bardziej, jak gorzka skórka z pomarańczy, ale jest… no jest po prostu boska.

Kolejne łyki takie same, nie czuć swoistego rodzaju „przesycenia”. Aromatu jest tyle by był po prostu wyczuwalny, ale nie zabijał zarazem aromatu samej Yerby. Co ciekawe, jeśli zrobicie sobie chwilę przerwy miedzy kolejnymi łykami – poczujecie na podniebieniu, policzkach i dolnej części języka pomarańczowy posmak.

Nie sądziłem, że tak zaskoczy mnie ta herbata. Z każdą przerwą między łykami odczuwa się swoistego rodzaju niedosyt i uczucie cieknącej ślinki.

Drugie zalanie

Wszystko, co dobre szybko się kończy. Za drugim zalaniem przeminął zapach. Już tak nie pachnie fajnie. Przeminął też smak. Nie wyczuwa się już tej pomarańczowej nutki, ale nie można powiedzieć, że jest złe. Wprawdzie nie straciła swych wszystkich walorów smakowych. Delikatnie w oddali czuć pomarańcz. Ale nie jest to już tak fajne, jak za pierwszym zalaniem. jednakże w tym przypadku jestem skory zalać CBSe pomarańczowe jeszcze minimum dwa razy.

A za kolejnymi

Czuć (co dziwne) bardziej pomarańczowy posmak niż samą Yerbę. Ale podsumowując – serdecznie polecam pomarańczową CBSee każdemu! Bez znaczenia, czy zaczyna z herbatą, czy nie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślenia, Z życia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Yerba CBSe pomarańczowa

  1. bjfs pisze:

    A gdzie wkręt o flaktestach, no gdzie ? ;-P

  2. kirrgis pisze:

    jesli warto… zakupie i posiorbie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*