Ubuntu 16.10 jako główny OS, podejście xxx

Lat temu kilka, porzuciłem Windowsa, jako mój główny system operacyjny, na rzecz Ubuntu, Mandrivy oraz openSUSE. Tak przez dwa lub więcej lat. Później nadszedł czas, że powróciłem do Windowsa, bowiem W7 miał wszystko, co potrzebowałem i działał bezproblemowo. Czego o Linuksie nigdy powiedzieć tego nie mogłem – sprawiało mi to frajdę, że coś tam trzeba było zrobić.

W roku pańskim 2017 postanowiłem dać szansę pingwinkowi. Postawiłem na Ubuntu, który to postrzegany jest za najbardziej user friendly. Rozwija się najszybciej i w dobrym (wg mnie) kierunku. Cóż rzec mogę… zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia, po instalacji i aktualizacji.

Niegdyś Linux postrzegany był za zły system, zły z pkt. widzenia gracza. Wiele gier, o ile nie większość – po prostu tam nie działała. Czasy się zmieniły. Steam stał się dostępnym na pingwinki, a na swoim przykładzie powiedzieć mogę, że na >160 tytułów w bibliotece, ~100 działa na Linuksie (wg dostępności, nie sprawdzałem ich wszystkich). Gry – były największym przeciw instalacji na moim leciwym już Lenovo Y550. A skoro działają tytuły na których mi zależało, to w zasadzie zniknął.

Przejdźmy dalej – usability. Na tym poziomie wygrywa Ubuntu. Jeśli chodzi o łatwość użytkowania samego systemu, to Unity jest po prostu genialne. Najbardziej zauroczyła mnie opcja wyszukiwania w menu aplikacji. Coś podobnego do <start> w Windows, gdy rozpocznie się wpisywanie frazy. System wyszukuje dostępne aplikacje/pliki/foldery w systemie. Tutaj jest jedna znacząca różnica: Ubuntu potrafi to zrobić z menu aplikacji.

Dla przykładu:
Chcę znaleźć pozycję tabeli przestawnych w arkuszu kalkulacyjnym. Muszę przeszukać każde menu, by znaleźć tę pozycję. W Unity wciskam lewy alt i rozpoczynam wpisywanie frazy „przestawne”. Pokażą się wszystkie pozycje, które zawierają  słowo „przestawne” w opisie. Genialne! Czemu Windows tego nie ma?!

Po X latach przerwy, nie dostrzegam już tak wielkich ubytków programowych, których mogłoby mi brakować na Linuksie. Może dzieje się tak, ponieważ większość swoich zadań przeniosłem do przeglądarki? Niemniej, programy nie są już barierą w kwestii używalności systemu.

To, co na chwilę obecną trzyma mnie z dala, i co zmusiło skłoniło mnie do powrotu – działanie poszczególnych aplikacji, zawieszki, czkawki, błędy… ogólnodostępne błędy, na każdym kroku Error, error, error… zgłoś, wyślij, raportuj. Chrome z czkawkami, odtwarzacz multimedialny (żaden), który nie potrafi odtworzyć filmu 60 fps bez zajęknięcia.

Nie uważam systemu za zły – ba, wydaje mi się być znakomitą alternatywą, nic poza tym. Kompletnie nic… Rozwój systemu zmierza w dobrym kierunku, a nawet bardzo dobrym. Jednak jeszcze nie dojrzał na tyle, by móc mówić o zagrożeniu dla Mac i Windows.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Linux, Windows i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Ubuntu 16.10 jako główny OS, podejście xxx

  1. bobiko pisze:

    W zasadzie to nie wiem czy bym chciał wrócić do linucha jako takiego. jestem zadowolony userem win10pro z bashem na pokładzie. Jedynym yciążliwym problemem jest sterownikwifi ale tak to wszystko ladnie działa.

    i te wirtualne pulpity sie w koncu pojawily ;-)

    • inzaghi89 pisze:

      Co z wifi Ci się dzieje? Rozłącza? Jeśli tak to usuń sterownik do wifi i pozwól Windowsowi zainstalować jego wbudowany. Rozwiązuje problem :).

      Właśnie to jest to, że na Windowsie jest dużo większa wygoda użytkowania.

      • bobiko pisze:

        Z wifi jest taki problem, ze potrafi freeza strzelić, przez co chrome umiera do momentu, gdy nie wyłączę wifi i włączę ją z powrotem.

        Sęk w tym, ze to windowsowy sterownik.

        • inzaghi89 pisze:

          Z tego co widzę, to nie jesteś odosobnionym przypadkiem i jest coś nie tak z samym Windowsem.

          Jeśli systemowy nie działa, to spróbuj kominem – wymusić instalację sterownika producenta?! :) Co to za kartę wifi masz – na intelu?

  2. S.Wojnowski pisze:

    Rowniez miałem ciezkie poczatki z Linuxem. Był Ubuntu, było Knoppix, był Mint był rowniez Open Suse. W miedzyczasie cały czas był Debian … i Debian na dobre pozostał.
    W miedzyczasie nauczyłem sie jednej rzeczy, stabilne distro bez ciagłych zmian, co 6 miesiecy, to dobra rzecz, pozwala sie skupic na budowie własnych rzeczy, zamiast walki z tym co sie zmieniło i nabywania kolejnych, nowych, przyzwyczajen co kilka miesiecy.

    Kolejna rzecz, jezeli na serio chcesz zaczac z Linuxem, przyzwyczaj sie do linii polecen. Wszystko inne to tylko nakładka, ktora do tego czesto sie zmienia. Prawdziwa siła tkwi w linii polecen. Tylko z dobra znajomoscia linii polecen linux staje sie przydatnym narzedziem. Bez niej to tylko garsc programow ktore nie oferuja wiele wiecej niz podstawowa funkcjonalnosc …

    Tak na marginesie to powodzenia z Ubuntu …

    Pozdrawiam
    S.Wojnowski
    http://wojnowski.net.pl

  3. bartekmp pisze:

    Ja również, jako zapaleniec linuksowy, chciałbym dożyć czasów, gdy UX będzie na równym poziomie z Windowsem.
    Póki co jednak, dla moich zadań (głównie programistycznych), daje radę Windows z Dockerem, w którym uruchamiam sobie kontenery z, np. Ubuntu – wszystko czego mi potrzeba ;).

  4. e X t 7 3 pisze:

    Tu sie nie zgodzę z podsumowaniem. Ubuntu a bardziej Kubuntu działa genialnie – a można go jeszcze dopieścić – vide nasz NeteXt’73 > http://www.netext73.pl/

  5. inzaghi89 pisze:

    @S.Wojnowski: nie sposób się z tym nie zgodzić. Paradoksalnie, jeśli zaznajomisz się z CL, to zdecydowanie szybciej osiągniesz zamierzony cel (i wydaje mi się, że nawet lepiej) niż w przypadku GUI. Często miałem okazję się o tym przekonać na własnym przykładzie.

    @bartekmp: Windows z Dockerem – zainteresuj się wersją dev (programistyczną właściwie) i możliwością włączenia systemu plików Linuxa w Windowsie. Generalnie masz Ubuntu na Windowsie. Czytaj: instalacja bash on ubuntu on windows

    @e X t 7 3: K(DE)buntu jest tylko nakładką. Co kto woli jeśli o nakładki chodzi. Co ten program potrafi, czego np. nie potrafi zrobić Synaptic. Z tego co widzę jest menadżerem aplikacji m.in., coś z optymalizacji w sobie. Ale to wszystko istniejące już rozwiązania, czy autorskie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*