Spotify i CM 11 (Android 4.4) – czyli jak zrobić grzejnik domowym sposobem

Ze Spotify mam do czynienia niemal od samych jego początków w Polsce. Czyli będzie to już przeszło rok (bowiem o ile mnie pamięć nie myli, to premiera miała miejsce 11 kwietnia 2013 roku). Achy, ochy płynęły z moich ust na temat tego serwisu i oferowanej usługi – streamingu muzyki. Nastał jednak mrok pod postacią custom ROMa dla mojego leciwego SGS2. Dokonałem zmiany i przeniosłem się na CyanogenMod 11. Zmiana na lepsze, ale nie ze Spotify.

Domowy grzejnik w wydaniu mini

Tytuł nie jest w żaden sposób przesadzony i przekolorowany, nie jestem również jednostkowym przypadkiem, który ma taki problem ze swoim urządzeniem i CM11. Z chwilą włączenia Spotify urządzenia zamienia się w grzejnik. Osiągając niekiedy takie temperatury, że nie da się go trzymać w ręce.

Co ciekawe – zabicie procesu guzik daje. Pomaga jedynie reset, a najlepiej na chwilę jest wyłączyć urządzenie, żeby doszło do siebie, a dopiero potem włączyć je ponownie. Co ten Spotify robi najlepszego.

Dałem kolejną szansę Deezerowi

Nie dawało mi to spokoju, irytowało, paliło kieszeń i dłoń – basta! Rzekłem. Zainstalowałem na SmartTV, Smartfonie aplikację Deezera. Przekonała mnie do siebie.

Wreszcie słuchanie muzyki nie sprawia że czuję się jakbym nosił w kieszeni rozżarzony węgielek z podpiętym mini-jackiem. Tym też sposobem słuchanie muzyki od nowa sprawia mi przyjemność.

Starcie aplikacji

Deezer niestety nie posiada dedykowanej aplikacji dla PC, jak ma to Spotify. Tutaj mamy możliwość słuchania jedynie przez web. Momentami jest to uciążliwe, bo lubi przyciąć czasem.

Natomiast porównując aplikację na Androida i SmartTv – zdecydowanie Deezer wygrywa. W przypadku smartfona aplikacja jest bardziej intuicyjna i wg mnie prostsza w obsłudze. A do tego nie rozgrzewa urządzenia do czerwoności. Natomiast na SmartTV posiada jakość 320 kbps! streamingu. Czego w Spotify się nie uświadczy (do tej pory oferuje na SmartTV jakość 190 kbps i nie dają się uprosić o więcej).

Powiecie – a co za różnica, nie słychać tego przecież. Słychać, czuć różnicę. By dowiedzieć się o oferowanej jakości poprosiłem o pomoc Mateusza Nowaka ze Spidersweb, który poruszył swoje znajomości dla mnie. W jednej z rozmów z nim sam stwierdziłem, że na pewno Deezer oferuje lepszą jakość, bo słyszę ją. Nie byłem jednak pewien do końca ile dokładnie jest różnicy. Mateusz utwierdził mnie tylko w fakcie, że jednak mam dobry słuch i nie potrzeba mieć super sprzętu audiofilskiego by wyczuć tę różnicę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Android, Rozmyślenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Spotify i CM 11 (Android 4.4) – czyli jak zrobić grzejnik domowym sposobem

  1. bobiko pisze:

    Dziwna sprawa z tym Spotify na CM, zwłaszcza ze jak miałem SGS3 z CM to takiej anomalii nie zaobserwowałem. Co najwyżej mogłem spodziewać się gorszej jakości dźwięków, które od jakiegoś czasu było słychać.

    Co do Deezera, to nie było takie złe ale swoje spotrzeżenia napisałe tutaj

    • inzaghi89 pisze:

      Obserwując przebieg dyskusji na forum spotify mogę wywnioskować, że problem dotyczy m.in. indeksowania plików w 4.4 do karty SD. Co jest rzeczywistym powodem – ciężko powiedzieć. Niemniej na Deezerze miałem muzykę na SD i działało. Teraz mam podmontowane folder mound do SD i też działa. Ciężko wyczuć, gdzie tkwi problem, ale Spotify nie jest używalne dla mnie do momentu naprawy tego problemu.

      Co do Twojego wpisu, to mogę potwierdzić jedynie, że wielkim minusem jest brak dedykowanej aplikacji na desktop. Często muzyka klatkuje mi na chrome. Jednak reszta wydaje mi się jest dość subiektywnym odczuciem względem designu i usability aplikacji (mobilnej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*