Snapmoda czymś, czego totalnie nie potrzebujesz, a mieć będziesz

Komunikatory prężnie się ostatnio rozwijają. Nie budzi więc wątpliwości fakt, iż programiści dodają coraz to nowsze funkcje do nich. Mieliśmy możliwość pisania, zostały dodane możliwości przesyłania plików, następnie nagrań audio, później rozmów audio, aż w końcu rozmów audiowizualnych. Po drodze pojawiły się pomniejsze funkcje i opcje, jak np. emoji, naklejki, itd.

Pojawił się Snapchat

Korzystałem z nań, przez krótki okres czasu. Powiedzieć można – kilkutygodniowy epizod. Pamiętam, że cieszyłem się możliwościami modowania go, za pomocą Xposed na swoim OnePlus One. Każdy, kto kiedykolwiek z tego korzystał, wie, że nie ma tam możliwości robienia zrzutów ekranu. Ja mogłem. Nie było możliwości maziania po zdjęciach, Xposed to obchodził. Chciałeś wrócić do poprzedniego snapa – no problem.

Sama wizja ulotnych ((Dla tych, co nigdy nie korzystali – zdjęcia i wiadomości na snapie znikają po X sekundach. Podobno całkowicie i na zawsze.)) wiadomości była super. Jeśli miałeś ochotę wysłać znajomemu głupie zdjęcie, nie zalewać internetowych serwisów swoimi słitfociami (Instagram, Twitter, FB). Było to znakomite miejsce dla ciebie. Wszakże można było uniknąć fal hejtu w komentarzach. Widzieli to znajomi, hermetyczna grupa odbiorców, lub bezpośrednia osoba/grupa.

Fajne, też to chcemy

Aż w końcu bum. BUM! Wielkie je-bu-dub. Programiści uznali, że jest to super sprawa, na tyle żeby wpakować to do każdego swojego dzieła. Powielenie funkcji snapa pojawiło się w Instagramie, Messengerze, aż w końcu nadszedł czas również na WhatsAppa. Dlaczego piszę o tym ostatnim, jako również? Jest to obecnie mój faworyt i ulubiony komunikator. Szczerze powiedziawszy, chciałbym by poza nim nie było nic więcej. No, dałbym się przekonać do Allo jeszcze. A najlepiej jeśli byłby dostęp powszechny do RCS.

Zastanawiam się, po co?!

Po co dodawanie do komunikatorów; powielanie tych samych funkcji. Było Gadu-Gadu – można było pisać. Zrobili z tego kombajn. Przyznajcie się, kto do tej pory korzysta z GG, jako sieci? Nie mówiąc tu już o tym, że mało kto używa ich oficjalnego komunikatora do komunikacji.

Może zamiast powielać funkcje z komunikatorów, popracować nad unifikacją. Czymś, co z założenia miał oferować XMPP. Gdyby każda firma nie poszła w stronę zamykania się wewnątrz swojej sieci, mielibyśmy nieograniczone możliwości komunikacyjne. Z każdym, wszędzie, z jednym komunikatorem. Po cichu liczę, że osiągniemy ten sam efekt w związku z implementacją RCS do sieci komórkowych. Operatorzy – do dzieła. Wrócimy do „SMSów”!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Snapmoda czymś, czego totalnie nie potrzebujesz, a mieć będziesz

  1. Tomipnh pisze:

    Snapchat to jest jedna z tych rzeczy, która uświadamia mi, że pokolenie do którego targetowane są takie zabawki nie jest już moim pokoleniem.

    Miałem do tego w sumie kilka podejść, w tym ostatnio przez Aniserowicza i jego zachwalanie snapów nagrywanych przez różnych programistów i ludzi ze świata IT, ale nie, no po prostu nie.

    Starałem się i nie rozumiem idei tego tworu, nie umiem używać i już pewnie się nie nauczę. Trzeba się pogodzić z tym, że stara muzyka jest fajniejsza, stare filmy były ciekawsze i stare aplikacje były lepsze :)

    • inzaghi89 pisze:

      Widzę, że ze Snapem mamy podobne odczucia. Trzykrotnie „dawałem mu szansę”. Każdorazowo bezskutecznie – no nie potrafiło przekonać. Nie rozpaczam z tego powodu wcale.

      Idea ma w sobie coś, przynajmniej ja to tak widzę: doba internetów, każdy ma dostęp, walczymy o anonimowość. Ktoś daje nam komunikator, który zapewnia (w założeniu) 100% anonimowość. Złudną anonimowość – nie ma tu szyfrowania, nie ma 100% pewności, że to jest usuwane. Ale programiści mówią, że treści znikają, więc czemu nie.

      Target jednak, tak jak zauważyłeś nie jest celowany w nas. Może starym wygą nie jestem, odnoszę jednak wrażenie, że mam inną świadomość. Coś w stylu, że klienci dzielą się na dwie grupy – świadomych i nieświadomych (tzw. ciemne masy). Tutaj tak jest. Albo jesteś świadom, z czego korzystasz, albo łykasz medialną papkę bez popitki.

      • Tomipnh pisze:

        Co anonimowości – to snap nie jest specjalnie anonimowy. Jest tak samo anonimowy jak każde inne konto które zarejestrujesz pod swoimi bądź nie danymi.a ciastka fejsbukow i googla i tak Cię znajdą :)

        A co do usuwania to też tak nie działa, nie chce mi się instalować snapczaty by sprawdzić cenę ale od jakiegoś czasu za XX dolców możesz historyczne spany dostać spowrotem. Więc są zapisywane i wcześniej czy później jakąś afera wypłynie

        • inzaghi89 pisze:

          Musiało się coś zmienić. Za czasów jak korzystałem ze snapa, nie dało się „archiwalnych” snapów podejrzeć. Z tego, co teraz piszesz zmieniło się to diametralnie.

          Widać sporo się zmieniło w przeciągu kilku/kilkunastu miesięcy, kiedy ostatnio z tego korzystałem. Niemniej – nie żałuję, że tego nie używam. Nie ciągnie mnie do tego… Cenię sobie wygodę jaką oferuje WhatsApp. I wydaje mi się być, jedynym, słusznym komunikatorem na chwilę obecną.

          Po cichu liczę jednak nadal, że RCS to zmieni :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*