Odpoczynek do social media

Z dniem 09.08.2017 – wylogowałem się z social media. Pożegnałem się z FB, poprzez dezaktywowanie konta (bo pewnie będę potrzebował je kiedyś przywrócić), usunięcie aplikacji FB oraz Twittera z telefonu. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, z tego spokoju psychicznego, które towarzyszy w/w krokom. Nie przeglądam już papki publikowanej przez ludzi, umysł stał się czystszy, a przede wszystkim – nagle jest więcej czasu, w teorii. W praktyce po usunięciu aplikacji łapię się na tym samym, co Mateusz Nowak we wpisie o wylogowaniu się z social media.

Kilka miesięcy temu uczyniłem dokładnie to samo, co parę dni wstecz. Wytrzymałem kilka miesięcy i aktywowałem ponownie konta. Wpis Mateusza poniekąd zmobilizował mnie do uczynienia tego po raz kolejny. Tak, jak on, często sam nacinałem się na tym, że jak mam chwilę czasu, to sięgam po telefon, myśląc:

  • a zobaczę, co tam u znajomych
  • sprawdzę, co ciekawego na twitterze
  • mam nadzieję, że nic interesującego mnie nie omineło

i tak dzień w dzień, minuta po minucie łykałem papkę. Fajnie oglądać sukcesy znajomych, zdjęcia z wyjazdów. Cieszę się, gdy komuś coś się uda, ale łykanie tego dzień w dzień nie odbija się pozytywnie na nas samych. W większości przypadków z tymi osobami nie ma się kontaktu od dłuższego czasu… Odnoszę wrażenie, że social media nas przybliżają, ale oddalają. Paradoks, owszem. Zastanówcie się jednak – mamy lepszy kontakt, natychmiastowy, ze znajomymi. A prawda jest taka, że lata temu, gdy był ograniczony kontakt, miało się więcej znajomych, a i tak zawsze dało się z nimi skontaktować.

Social media zastępują nam wyjścia na zewnątrz, spotkania.

Po tych kilku dniach nacinam się na ten sam efekt, co Mateusz – palec w każdej wolnej chwili wędruje na ikonę Twittera i FB, której nie ma. Obecnie coraz mniej, ale nadal zdarza się, że zawędruje w miejsce ikony.

Czy długo wytrzymam? Nie wiem. Czy chcę jak najdłużej? Owszem. Z jednej strony szkoda trochę, bo miałem trochę znajomych, z którymi pisałem na Messengerze, jednakże utrzymanie jego samego wiąże się z posiadaniem aktywnego konta FB, wchodzenie tam i przeglądanie znowu wiadomości. I tak w kółko.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślenia, Z życia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*