Mam Linuksa = nie mam robaków

Zastanawia mnie pewna kwestia i to już od dłuższego czasu. Dlaczego na zadane pytanie, które stawia użytkownik Linuksa: Jakiego antywirusa polecacie? Dostaje się odpowiedzi pokroju:

  1. Antywirus? Na Linuksa? Po co?
  2. Na Linuksa nie ma wirusów.
  3. Wirusy ssą, Linux rlz.
  4. Po** cie?
  5. I wiele, wiele innych…

A tu najnormalniejsza rzecz, użytkownik chce się zabezpieczyć pod kątem wirusów – zrozumiałe. A tym bardziej jest to zrozumiałe, jeśli posiada się dwa systemy operacyjne (Windows i Linux). Dlaczego tak sądzę? Sam posiadałem kombinację Windowsa XP, oraz Ubuntu. Efektem tego połączenia było to iż przebywałem w większości swojego czasu na Ubuntu, a pozostali użytkownicy na XP. Chcąc oszczędzić sobie czasu na skanowaniu komputera pod kątem wirusów na partycji windowsowej zaopatrzyłem się wówczas w Avirę na systemy Uniksowe.

Co osiągnąłem w ten sposób? Wygodę pod kątem skanowania partycji. Wszystkie operacje mogłem wykonywać z poziomu Ubuntu co owocowało zaoszczędzeniem czasu, a przede wszystkim odczułem, że pod Linuksem mniejsze zużycie zasobów komputera, przy użyciu skanera.

Problem jest natomiast taki, że wybór programów antywirusowych na platformę Uniksową jest bardzo wąski. Mamy do wyboru takie programy, jak:

Jednakże jakby nie patrzeć na ten spór, to użytkownicy Linuksa mają sporo racji. Po 1 na platformę Uniksową jest śladowa liczba wirusów, więc jeśli nawet nie jesteśmy zabezpieczeni żadnym programem antywirusowym to prawdopodobieństwo zarażenia kiedykolwiek i czymkolwiek jest również znikome. Po 2, nawet jeśli dojdzie do zainfekowania, to jakie skutki mogą tego być? Wyczyszczenie katalogu /home? Konsekwencje sa więc stosunkowo małe.

Linux pod względem „odporności” na infekcję jest faktycznie godzien polecenia, nie należy popadać w paranoję pod kątem jego zabezpieczeń, gdyż jest odporniejszy pod tym kątem od Windowsa. Jednak nikomu nie zaszkodziła ostrożność i instalacja antywirusa bez aktywnej ochrony, którego uruchamia się tylko by zeskanować raz na jakiś czas komputer nikomu nie zaszkodzi/ła.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Komputer, Linux, Programy, Rozmyślenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Mam Linuksa = nie mam robaków

  1. Alien pisze:

    Z nazwą wpisu pojechałeś ;D Nie masz robaków? xDDDDDD To dlatego żeś dostał A na komisji ;p

  2. Sławek pisze:

    Godne przemyślenia. Wydaje się, że to jest podobna sytuacja, gdzie właścicielowi jakiegoś dobrego samochodu poleca się kupno lini holowniczej, bo być może posiada również i malucha, który może się zepsuć. Rozumiesz więc błąd w swoim rozumowaniu. Odpowiedzi na forach związane z Linuksem, pisane dla nowicjuszy, są dobre i zgodne z prawdą. Nowicjusze zazwyczaj wchodzą na forum i zaczynają od wrzasku: „A podobno ten wasz system operacyjny jest super bezpieczny, a tu nawet nie ma porządnego antywirusa na niego. Jak może być bezpieczny, skoro nie ma takiego programu!”. Piszą to użytkownicy, którzy zielonego pojęcia o systemach operacyjnych i antywirusach nie mają(nie wiedzą może nawet, co to jest antywirus). Odpowiedź w stylu: Nie ma antywirusa, bo nie ma wirusów jest jak najbardziej na miejscu. Dochodzi zresztą do tego, że twórcy niektórych(np. płatnych) dystrybucji dołączają te Windowsowe programy antywirusowe, lecz jedynie w celach markentingowych(niech się dziecko cieszy, że przeskanuje sobie dysk Linuksa w poszukiwaniu wirusów Windowsowych, bo antywirus nie zawiera żadnej sygnatury szkodnika na Linuksa). Nie można popadać w taki obłęd i każdemu radzić, by zainstalował sobie antywira, mimo iż będzie to dla niego całkiem nieprzydatne(skąd ma wiedzieć, że może on posłużyć jedynie do przeskanowania partycji z Windows, skoro taka odpowiedź utwierdzi go w błędnym przekonaniu?).

  3. Lestek pisze:

    “nawet jeśli dojdzie do zainfekowania, to jakie skutki mogą tego być? Wyczyszczenie katalogu /home? Konsekwencje sa więc stosunkowo małe.”

    Ale to właśnie katalog /home jest najważniejszy dla użytkownika. System mogę szybko odtworzyć z płyty lub pobrać z internetu, ale w przypadku utraty własnych dokumentów, takich jak praca magisterska, pisana książka, czy nawet ściągana kolekcja filmów lub muzyki, sytuacja nie wygląda tak wesoło…

  4. klisiu pisze:

    Tak BTW to Linux się odmienia :P

    Co do tematu poruszanego: przez te kilka ładnych miesięcy, kiedy korzystałem z Linuksa nigdy nie miałem zainstalowanego softu antywirusowego. O ile dobrze się zorientowałem to wirusów na Linuksa jest mało, a niemalże wszystkie zostały unieszkodliwione. Co nam da antywirus kiedy zasysamy paczki i instalujemy soft z nie pewnych źródeł? ;) Repo FTW.

  5. inzaghi89 pisze:

    Alien: nie mam żadnego linuxa póki co :D .
    Sławek: jakby nie patrzeć, to masz rację. Zawarłem pod sam koniec podobną myśl, aczkolwiek nie wytłumaczyłem tego tak dosadnie. Faktem jest, że wirusów jest mało, a jeśli są, to szkodliwość jest znikoma (dzięki koncie root?). Prościej i rozsądniej jest napisać, żeby nie pchać się w antywirusy, bo faktycznie potrzeby nie ma (przy samym linuxie). Aczkolwiek uważam, że jeśli ma się dwa systemy, korzysta głównie z jakiejś dystrybucji linuxa, a windows jest dla reszty… to warto zainteresować się antywirusem.
    Lestek: pozwoliłem sobie usunąć tamten komentarz i zedytować Twój usuwając to PS :) . No dobra, więc argument niskiej szkodliwości obalony.
    klisiu: obie formy poprawne są: czytaj pwn.pl, tam się utwierdziłem niedawno w tym, że obie formy są poprawne, sam poprawiałem ludzi, by pisali Linuksa… No i tutaj ważną sprawą jest rozsądek samego użytkownika. Co ma również miejsce w przypadku windowsa, czyż nie? ;)

  6. Pingback: Daily News About Linux : A few links about Linux - Wednesday, 13 May 2009 16:25

  7. zyguli pisze:

    Mam Linuksa=mam zamulonego Firefoxa+zamulony Flash Player. Niestety.

  8. @Lestek – ale to właśnie dla home powinieneś głównie robić kopię bezpieczeństwa.

    @zyguli – jako paroletni użytkownik linuksa, potwierdzam.

  9. Pyoter pisze:

    Antywirusy bardziej przydają się na linuksowych serwerach.
    Ja korzystałem z AVG 7.5. Wiele wirusów wyrzuciłem z partycji windowsowych, penów i dysków przenośnych. Teraz jest wersja 8.5, ale nie kojarzę, czy ma jakieś GUI.
    Co do formy „linuxa”, to niedawno oficjalnie przyjęto taką odmianę słów kończących się literą X. Całej zasady nie przytoczę.

  10. inzaghi89 pisze:

    Pyoter: wiesz, nie wziąłem nawet pod uwagę serwerów, a faktycznie jest to miejsce, w którym wskazany jest antywirus. Głównie po to by usuwał ze swoich zasobów wirusy, tak by nie rozprzestrzeniać „zarazy”. Dzięki za tę cenną uwagę :) .

  11. -dooopa pisze:

    a ja mam wszy na pępku i coooo XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

  12. -dooopa pisze:

    poza tym co to som wirusy? ptasia grypa na pingwiny! windows power! ma ktos cracka do sapera?

  13. BeteNoire pisze:

    F-prot, Bitdefender, Kav4fileservers i Panda jeszcze.
    Po co Ci gui?
    Poza tym jeśli skanujesz Windowsa tylko spod Linuksa to przecież nie masz bieżącej osłony przed różnymi syfami, gdy Windows pracuje.

  14. inzaghi89 pisze:

    @BeteNoire: tak, doszedłem już do tego, że nie potrzebuję GUI. Postanowiłem ClamTK usunąć i skanuje samym clamscan’em.

    Wiem, że nie działa aktywna osłona, bo i po co mi ona. Partycje Windowsowe i tak skanuję raz na kilka mc, a na Windowsie mam i tak jakiegoś antywirusa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*