Idź do korpo, wyssą z ciebie życie

Niemal równy rok temu, czytałem publikację Roberta Jacyno pt. Ludzie kontra machina. Po kilku latach pracy, mam pewne przemyślenia, związane z tym – może nie tyle, w nawiązaniu do całej treści, co samego tytułu. Ludzie kontra machina – korporacyjna machina, potężne korporacje zatrudniające ludzi, które na końcu można niechlubnie określić mianem molocha.

Przez kilka lat, przez które mam związek bezpośredni, z tego typu korporacją, wyrabia się pewne zdanie, poglądy… żeby nie powiedzieć – otwiera się oczy. Był etap, w którym każdy się cieszył z pracy, później nadchodzi kryzys, machina się rozpędza i przestaje dostrzegać człowieka. Widzi zysk. Zysk z wzrostu sprzedaży, obrotu. Nie widzi strat moralnych, niezadowolenia. W końcu jednostkę można zastąpić kolejną jednostką.

W korporacjach pracują ludzie nieświadomi, lub chcący być nieświadomymi. Bo (a) jest im tak wygodnie, (b) muszą pracować, by utrzymać siebie i rodzinę.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia – takie hasło widziałbym na szyldach rekrutacyjnych korporacji. Zatrudnimy cię, zapewnimy godny zarobek w danym okresie, ale za kilka miesięcy, lat… będziemy nienażarci, będziemy chcieć więcej, więcej, więcej. Wyssiemy z ciebie wszystko. Jeśli się nie poświęcisz, nie będziesz miał, zwolnimy. Będziesz niewygodny – zwolnimy. Masz siedzieć cicho, pracować – za to płacimy.

Koniec końców jesteś tylko kolejną cegłą w ścianie.

Dochodzi jednak do pewnego etapu w życiu, w pracy, kiedy po prostu masz tego dość. Zero życia prywatnego, zero czasu. Największym poświęceniem w twoim życiu nie jest wyjazd na spontanie za granicę, a rzucenie wszystkich obowiązków, bo w czasie prywatnym dostałeś telefon: „nie mamy ludzi, musisz przyjść dzisiaj do pracy„.

Ale w czym problem – jesteś cyfrą. Cyfrą, która robi kolejne cyfry. Uważasz się za człowieka – zapomnij, jesteś sześciocyfrowym wpisem w rejestr. Gdyby się tak głębiej zastanowić nad tym wszystkim, jesteśmy robotami. Czas maszyn już nastał. Jednostka podąża za drugą jednostką, z klapkami na oczach, bez pomyślunku, bo tak jest wygodnie. Planujesz swój prywatny czas? Zapomnij, firma zrobiła to za ciebie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miniblog, Rozmyślenia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Idź do korpo, wyssą z ciebie życie

  1. SpeX pisze:

    Eee to nie tylko efekt korpo, ale w urzędach jest tak samo :P

  2. S.Wojnowski pisze:

    Korpo czy nie korpo, w pewnym momencie kazdy ma dosc pracy. Tych samych obowiazkow, braku wolnego czasu etc. . W moim przekonaniu, zwłaszcza jezeli chodzi o mezczyzny, dla kazdego nadchodzi taki moment, kiedy wiesz gdzie chcesz isc w zyciu i co chcesz robic. Dobrze byc przygotowanym na ta chwile i po prostu zaczac na własna reke, nawet jezeli na poczatku jest ciezko i nieudolnie … Człowiek ma znacznie wiecej satysfakcji z tego co robi sam i dla siebie, według swoich własnych przekonan, własnymi rekoma …
    Trudniej jest o wypalenie zawodowe …
    Warto sprobowac, nawet jezeli finansowo moze to wydawac sie przez dłuzszy czas błedem …

    Tak swoja droga, to fajnie jest zobaczyc ten blog w dobrej formie po paru latach ;)))

    Pozdarawiam
    S.Wojnowski
    http://wojnowski.net.pl

  3. inzaghi89 pisze:

    @SpeX: czyli sugerujesz, że tendencja ta dotyczy każdej „branży”? :)

    @S.Wojnowski: coś jest w tym, co piszesz. Cytując Perfect: przyjdzie kres na kres. Z tego co piszesz, wnioskuję, że poszedłeś własną ścieżką?! Chwilę minęło odkąd ostatnio gadaliśmy.

  4. SpeX pisze:

    Bo to nie jest wina „korporacji”, ale naszego podejścia do pracy.
    Pracujemy, bo musimy.
    Pracujemy w firmie X, bo nam płacą więcej
    itp, itp.

    Rynek pracy, to już nie jest rynek, jaki był kilka lat temu. Już nie musimy się trzymać jak brzytwy jednej pracy, jak chcemy możemy zmienić pracę.

    Prawda jest taka, iż może praca w tym Lidlu czy Biedronce może być dla nasz atrakcyjniejsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*