Zabawy z psem w śniegu…

Czyli odcinek z serii: Jak tam się kurwa ten śnieg znalazł?!

Po wczorajszych przeciwwskazaniach dla psa (coś mu się podziało) raczej ani ja, ani on nie byliśmy zadowoleni z powodu, że padał pięknie śnieg i było go pełno w około. Dowiedziawszy się, że już wczoraj wieczór wszystko było z nim ok, dziś rano jak tylko wstałem wpadłem na pomysł, żeby pójść z nim tam, gdzie śnieg nie topnieje (czyli na boisko do piłki nożnej). Udało mi się nawet ojca zwerbować, żałuję jednak tego, że nie wziąłem aparatu, a raczej on nie chciał tam iść, bo śnieg, mróz i wilgoć mu nie sprzyja.

Na boisku naszym oczom ukazała się masa czegoś mokrego, zimnego i białego, co potocznie nazywamy białym gó… no śniegiem oczywiście. Było go tam w najpłytszych miejscach (a jak określić inaczej grubość pokrywy śniegowej? hę? ;) ) do połowy goleni, a w najgłębszych po kolana, więc psiak, który na wysokość jest mi poniżej kolan zasuwał tam niczym sarenka, a w tych głębszych miejscach jak pług śnieżny odganiając na boki śnieg, a uszami sprawiając wrażenie, jakby miał za chwilę odlecieć… Zabawa przednia, wziąłem mu sznur do przeciągania i rzucałem w te zaspy, on oczywiście, jak tylko go znalazł w śniegu to mi uciekał, co było zapewne największą zabawą :D .

Psiaku bardzo radośnie tam sobie biegał, a najlepiej wyglądał, jak wpadał w te głębsze zaspy i chciał z nich wyskoczyć; odbijał się z nich jak sprężyna równocześnie ze wszystkich czterech łap. Haha :) cudny widok. Dla takich widoków na prawdę warto się poświęcić i chwilę zmarznąć, a wracając do domu przekonać się, że śnieg jest tam, gdzie się tego nie spodziewaliśmy wcale, a i są kolejne pozytywy tej zabawy! Nie muszę kąpać „psia„, bo biegając po tym śniegu jego biel znów zrobiła się śnieżno biała ;) .

Ten wpis został opublikowany w kategorii Roger, Z życia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Zabawy z psem w śniegu…

  1. U mnie w organizmie buszuje coś grypopodobnego, więc nie przekonasz mnie, że śnieg może być pozytywny :P

    • inzaghi89 pisze:

      Masz akurat Marcinie czas do zabawy z pingwinkiem :) .

      Słuchaj, ja Ci się jakoś szczególnie nie dziwię, bo gdyby nie pies, to siedziałbym na czterech literach w domu przed PC :) a tak to z czystą przyjemnością wchodzę w biały gąszcz.

  2. Anonim pisze:

    Właśnie dzięki psom na nowo odkryłam nie tylko uroki spacerów ,ale również to jak piękna potrafi być zima .szkoda tylko ,że moje pociechy nie czują takiej potrzeby aby zobaczyć jak fajnie jest biegać z psem

  3. inzaghi89 pisze:

    O tak :) idzie na nowo odkryć takie rzeczy. Dawniej żeby mnie wygonić z domu był problem, teraz idę z chęcią (choć z przymusu). E tam może dorosną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*