Yerba Compesino Anyżowe

Po tejże herbacie spodziewałem się wyrazistego posmaku anyżu, jak i aromatycznego zapachu – a tu zonk. Czuć anyż, ale tyle, co kot napłakał. A anyż ma przecież wyrazisty smak i aromat. Compesino Anyżowe zaraz po Yerba CBSe pomarańczowa była moim faworytem w smakowych herbatach mate. Spodziewałem się (poważnie) bardzo intensywnego smaku i zapachu anyżu. I to takiego… prawdziwego, anyżowego.

Wprawdzie czuć ten zapach i smak, ale w przypadku smaku nie jest on tak fajnie wyczuwalny, jak w przypadku pomarańczowej CBSe. Tam początkowo smak nie jest wyczuwalny, ale odnosi się wrażenie, jakby rzeczywiście jadło się pomarańcz – tutaj: klops. Anyż po zjedzeniu pozostawia taki piekący posmak i jest bardzo intensywny w smaku.

Pierwsze zalanie

Po samym wstępie przekonać się możecie, że nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Nieco nawet czuję się zawiedziony. W zapachu wyczuwa się ten anyż, ale to nie jest taki anyż, jaki ja znam. W smaku również. Kupując smakową herbatę, obojętne jakiego gatunku (czarna, czerwona, zielona, pu-erh, yerba) oczekuję, że będzie smakowała tak, jak napisano na opakowaniu. Że malinowa będzie smakowała, jak malina, jabłkowa, jak jabłka, a anżowa – jak anyż, do cholery, a nie jak zwykła herbata z posmakiem anyżu. Kolejny raz przytoczę tekst o pomarańczowej CBSe, w której to aromat był wyczuwalny, herbata jest smaczna i jest o smaku pomarańczowym.

Ale to tylko pierwsze zalanie, bo…

Drugie zalanie

Uwolnił się aromat anyżu. Czuć go znacznie bardziej niż w przypadku pierwszego zalania. Jest, no jest ok :). Wciąż nie jest on tak intensywny, jak sam anyż, nie jest on tak aromatyczny, ale wyczuwa się ten posmak. Oczekiwałem na prawdę czegoś bardziej, jak anyż, mniej jak No to jestem „Mateiczykiem”.

Poza tym z każdym oddechem czuję w ustach jakiś niesprecyzowanie dziwny posmak. Nie jest to posmak po Yerbie, nie jest to posmak po anyżu, coś, hm… coś jak „pokacowy kapeć w ustach”. Compesino Anyżowe nie jest więc tym, czego oczekiwałem po tej herbacie. Nie wiem, jak pozostałe zamówione przeze mnie herbaty, ale jeśli pozostałe okażą się porównywalne, bądź niewiele lepsze – Compesino Anyżowe przegra bitwę.

No i przede wszystkim zimna jest smaczniejsza od ciepłej.

Kolejne

Praktycznie bez większych zmian. Wszystko tradycyjnie w stronę zaniku smaku zmierza.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmyślenia, Z życia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*