Telemarketer, zawód znienawidzony

Zawód telemarketera postrzegany jest za jeden z najgorszych – znienawidzony przez wszystkich, począwszy od ludzi, którzy odbierają połączenia, a kończąc na samych telemarketerach. Jest to bardzo niewdzięczna posada. Telemarketer jest swego rodzaju synonimem w kulturze dla kasjera. Osoba, która jest chłopcem do bicia, pierwszą linią, na której można się wyżyć mając zły dzień, no bo w końcu jest to pachołek…

I jest prawdą, że jest to bardzo ciężka posada, że telemarketerzy mają ciężki żywot i są znienawidzeni. Jednak jest to praca, jak każda inna, a odporność psychiczna takiej osoby jest prze ogromna. Byłem telemarketerem, dobrych parę lat temu. Pamiętam jak to jest i w dalszym ciągu mam szacunek do tych ludzi. Ale do czego dążę.

Dziś odebrałem połączenie od Multimedii. Tak, Multimedia Polska. W związku z tym, że za miesiąc kończy mi się promocja na telewizję, MM1 już od około 2 miesięcy, systematycznie truje mi tyłek połączeniami. Zawsze o godzinie punkt 8, i jeśli nie odbiorę (a najczęściej nie odbieram o tej porze) to kolejne połączenia są zawsze o godzinie 12 i 14. Czyli w godzinach, w których również najczęściej się nie podnosi telefonu.

Victorio, udało się, dziś odebrałem. Porozmawiałem z Panią Moniką.

Od słowa do słowa, ma Pan ofertę taką i taką, płaci tyle i tyle, oferuję to i to. Standardowy schemat. Dla mnie ok, wszystko zrozumiałe i jasne. Zresztą, nie wyjdzie nikt poza szereg w ramach takiego kontaktu.

I tu zgrzyt. Przytoczyłem informację o tym, że prawo konsumenckie się zmieniło, nie można zawierać umów przez telefon, spytałem czy dostanę umowę na pocztę. Pani wybrnęła, że to aneks, że umowę mam, etc. – szanuję. Nadmienię, że Pani Monika była bardzo sympatyczną osobą i zrobiłem to trochu po złości. Będąc ciekaw reakcji… Tak, jestem złośliwy. Jednakże nie jestem typem pretensjonalnym, użyłem zwrotu w formie pytania (i co teraz zrobisz?).

Od słowa do słowa, regulaminy, oświadczenia, zgody – przyjąłem ofertę Pani, o której już wcześniej też wiedziałem. No i tak zaczęliśmy sobie rozmawiać, bo wyobraźcie sobie, ale ta osoba, po drugiej stronie słuchawki – jest człowiekiem. Tak! To nie jest automatyczna sekretarka.

Pani Monika przypomniała mi czasy, gdy sam siedziałem po drugiej stronie słuchawki. Oczekiwało się na losowy numer, który system wybierze, nie wiedząc, co cię czeka. Mogłeś trafić na klienta miłego, a mogłeś również na jakiegoś buca2. Okazało się, że jest to świeżynka, która uważam, że znakomicie sobie radzi. I nie wiem, czy Pani Monika jest również skorpionem, czy wagą, ale chciałbym, by w momencie kiedy trafi na ten wpis (bo i tak może się zdarzyć), wiedziała że szanuję telemarketerów i podziwiam.

Padło takie stwierdzenie, które utrwala moje przekonanie, że ludzie, którzy odbierają połączenia, traktują telemareterów jako zło ostateczne:
– życzę sobie, Panie Filipie, więcej takich klientów, jak Pan (cytując zdanie z rozmowy, z wyczuwalnym uśmiechem)

Pamiętaj, drogi czytelniku:

  1. Osoba, z którą rozmawiasz, nie wykręca z własnej woli Twojego nr, bo chce Cię wkurzyć;
  2. To również człowiek, a nie lalka do bicia;
  3. Postaw się na jej miejscu;
  4. Jeśli masz zrugać, bo nie lubisz usług firmy X – rozłącz się! Czerwona słuchawka.

Za Panią, Pani Moniko – trzymam kciuki. Trzymam je, by udało się Pani, jako telemarketerowi, bo może być to praca, którą chce Pani wykonywać. A jeśli nie, to trzymam kciuki, by udało się osiągnąć więcej w życiu ;).

A skąd na początku porównanie do kasjera – kasjer, dla ludzi, klientów, również jest osobą, którą uważają, że mogą zrypać za zło całego świata. EOT


  1. Multimedia Polska []
  2. Pyszałek, zarozumialec []
Ten wpis został opublikowany w kategorii Miniblog, Z życia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*