Archiwa tagu: ubuntu

Windows 7 wywinął mi orła

Jestem zdziwiony i zarazem wielce zniesmaczony wczorajszym dniem. Wczoraj bowiem po około 2-3 latach od instalacji, tak wielce szanowany przeze mnie system Windows 7 wywinął orła. Dlaczego o tym piszę? Sposób w jaki to się stało/przyczyna jest zadziwiająca i wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że coś takiego miało miejsce. Nie mam pewności jednak, czy wina stoi po stronie samego systemu, dysku twardego, systemu plików, czy może ja zawiniłem w jakiś sposób. Sam obstawiam jednak iż wina stoi po stronie systemu plików, bowiem już miałem podobne objawy w niedalekiej przeszłości.

Niestety, ale (według mnie) najsensowniejszym i najszybszym rozwiązaniem problemu okazała się ponowna instalacja systemu. Tutaj również do pewnego momentu system robił mi pod górkę. Na jego nieszczęście do czasu; udało mi się po pewnym czasie zażegnać kryzys i teraz mam przyjemność pisać spod świeżego systemu.


Migracja z hostingu na VPS

Posiadanie własnego serwera od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju, jednakże zakup typowego serwera dedykowanego tylko do własnego użytku mijał się całkowicie z celem. Po pierwsze koszty, po drugie niewykorzystane zasoby, a po trzecie… to byłaby studnia bez dna. Praktycznie zerowy pożytek. Namiastkę serwera dedykowanego można uzyskać poprzez VPS.

Właściwie, to z punktu widzenia użytkownika wielkiej różnicy nie ma. Zarówno na serwerze dedykowanym, jak i VPSie musimy zainstalować odpowiednie oprogramowanie, oraz skonfigurować „maszynę” do działania. Różnicę na pewno stanowią parametry oraz sam fakt, że jest to wirtualny system, a nie fizyczny serwer, maszyna, urządzenie.

Przez większość czasu, gdy zastanawiałem się nad zakupem serwera/VPSa, po prostu na tym się kończyło. Nie sądziłem, że doczekam dnia, w którym zdecyduję się na to rozwiązanie. Ten dzień jednak nastąpił. Teoretycznie jestem posiadaczem własnego VPSa od 22 lipca, praktycznie dopiero od 28 lipca pełni on oczekiwaną przeze mnie rolę – dzięki niemu bowiem teraz możecie przeglądać treści zamieszczane na moim blogu.

Jest to mój pierwszy VPS stąd też wynikło kilka problemów, które stały się wyzwaniem dla mnie. One również przyczyniły się do tego iż jeszcze bardziej podoba mi się posiadanie własnego serwera – czy też jego namiastki w postaci właśnie wirtualnego serwera.


SoundConverter – dowolny format w wolnej wersji

soundconverterSoundConverter jest dla Linuksa tym, czym np. CDex, czy też niezwykle rozbudowany Format Factory dla Windowsa. Czyli, jak już zdążyliście wydedukować, jest to darmowe narzędzie służące do przeróbki plików muzycznych do interesujących nas formatów, a co ciekawsze jest dostępny na licencji GNU GPL, co oznacza niemalże całkowitą wolność.

Program ten potrafi otworzyć praktycznie wszystkie dostępne formaty audio, które tylko wspiera GStreamer, natomiast przy jego pomocy możemy zapisać te pliki do formatu: MP3, OGG, FLAC, AAC, oraz WAV. GUI tego programu jest zrobione w sposób dosyć przemyślany, a w efekcie posiadamy interfejs z kilkoma przyciskami i niezbędnymi opcjami; interfejs jest niezwykle minimalistyczny, zachowując tym samym swą funkcjonalność.


Pobieranie napisów – Gnapi

gnapi-64Dla Windowsa istnieje NAPIPROJEKT, służący do pobierania napisów, a zarazem dopasowując je pod kątem rozmiaru pliku, rozdzielczości filmu, oraz wg jego nazwy. Jest to niezwykle przydatny program, a sama baza napisów NAPIPROJEKT jest dosyć obszerna. Co jeśli zechcemy skorzystać z tej bazy na Linuksie? Znane mi są dwa programy pełniące rolę NAPIPROJEKTU:

  1. QNapi, który wspierany jest przez bibliotece QT4, oraz
  2. Gnapi, wspierany przez bibliotekę GTK.

Oba pełnią tę samą funkcję, co ojczysty NAPIPROJEKT – pobierają, dopasowują wypakowują, funkcjonują ;) . Ja w tym opisie, z racji tego, że korzystam ze środowiska graficznego Gnome; Ubuntu opiszę ten drugi program, którym jest Gnapi. W zasadzie bardziej podoba mi się od rodzimego NAPIPROJEKTU – z jednej strony dlatego, że mogę ściągnąć wszystkie napisy za jednym zamachem bez „zmuły” komputera. W przypadku NAPIPROJEKTU możemy oczywiście zaznaczyć wszystkie filmy, które posiadamy na dysku, kliknąć prawym przyciskiem i wybrać opcję „Znajdź i dopasuj napisy„, jednakże przy takim rozwiązaniu nasz (a w zasadzie mój) komputer odmawia na parę minut posłuszeństwa, co niezbyt mnie się podoba.

Rozwiązania Linuksowe mają to do siebie, że mimo posiadanego GUI możemy używać programów przy pomocy konsoli. Zaleta, wada? Nie mnie to oceniać, ale w przypadku Gnapi jest to zbawieniem. Domyślnie korzystając z tego programu możemy pobierać pojedynczo napisy, co w przypadku kilku filmów/odcinków jest nieco niepraktyczne. Linux + Gnapi = bezproblemowe ściągnięcie kilku/nastu/set napisów za pomocą jednego polecenia – cud, miód i orzeszki :) .


Witaj ponownie… o internecie

Format, instalacja, dzień zleciał – cóż tu więcej tłumaczyć. Windows XP chyba pierwszy raz odkąd jestem jego użytkownikiem odmówił mi posłuszeństwa – sformatowałem. Pomyślałem również, że mając świeże Ubuntu ciekawym pomysłem na wpis może okazać się porównanie samego procesu instalacji, a konkretniej – czasu przebiegu. Swoje porównanie systemów/platform opisywałem już na łamach tego bloga, we wpisie Windows vs Linux. Dziś jednak korzystając z okazji i możliwości stopera, policzyłem sobie w przestrzeni czasowej, jak długo schodzi na poszczególne systemy – ich instalację i doprowadzenie do stanu używalności.