Archiwa tagu: mandriva

Windows vs Linux

Oj w sieci wpisów tego typu jest masa… będzie ich zapewne tyle ile samych opinii użytkowników. Zwolennicy Windowsa będą go chwalić, a bezcześcić systemy z rodziny Linux, a ci drudzy system z Redmond i tak „w koło Macieju„. Dlaczego tak jest? Może przyzwyczajenie, może zamiłowanie do poszczególnej rodziny systemów, może lenistwo? Któż to wiedzieć może. Pewne jest, że zarówno systemy Microsoftu, jak i te, które tworzone są przez społeczność Open Source są równie godnymi uwagi, aczkolwiek jeden nadaje się do czegoś lepiej, a drugi mniej. Nie zamierzam w tym wpisie krytykować poszczególnych systemów, czy też dystrybucji, chcę tylko i wyłącznie pokazać ludziom, że każdy z tych systemów posiada swoje zalety, a wybór powinniśmy dokonywać świadomie, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, a nie kierować się opinią innych.


Ubuntu 8.04, a Mandriva 2009.0

Wpis archiwalny, pochodzący ze starej odsłony bloga.

Pewien osobnik na blipie narzucił mi ciekawy temat do rozważenia/napisania; mianowicie: porównanie pracy na Ubuntu 8.04.1 LTS z Mandrivą 2009.0. Uznałem to za ciekawą propozycję i postaram się ten „problem zrealizować”, jak najlepiej potrafię. Od razu na wstępie napiszę, że nie rozważam porównywania innych wersji z innymi środowiskami (przynajmniej na razie) niż obie te dystrybucje ze środowiskiem graficznym GNOME.

Na surowo, czyli – LiveCD Ubuntu

By wyrównać szanse obu systemów uruchomiłem je przy pomocy wirtualnej maszyny VirtualBox w wersji 2.0.2, z następującymi ustawieniami „systemowymi” i z płyty CD:
256 MB Ram
8 MB pamięci wideo
10 GB powierzchni dyskowej (dynamiczny dysk)
AMD Athlon XP 1800+@1540mHz.

Ubuntu – system do stanu używalności doprowadza się w 5 minut (dokładnie wyszło u mnie 05:06:6 minut). Pisząc tutaj „do stanu używalności” mam oczywiście na myśli finalny etap, który osiąga system, czyli jest zdatny do użytku i wszystkie jego składniki zostały załadowane. Pomimo wyboru polskiej wersji językowej, jego tłumaczenie nie zostało pozbawione „kffiatkuff„.


Natomiast sam Desktop prezentuje się dosyć dobrze i działa bez większych problemów, ba! powinien się nawet uruchomić na każdej maszynie. Sam system działa bardzo zgrabnie i sprawnie. Na starcie otrzymujemy standardowy zestaw oprogramowania GNOME tj. Pidgin, Ekiga, Evolution, Open Office, Firefox, gry gnome, oraz sporo więcej… Generalnie nie ma się już nad czym rozwodzić w przypadku owego LiveCD. Jedyną rzeczą przed samą „zabawą” systemem jest ustawienie przez nas tłumaczenia, system uruchamia się sam i nie wymaga od nas żadnej innej ingerencji.

Wersja LiveCD, w której jestem posiadaniu (oryginalny nośnik zamówiony z Shipita – Ubuntu 8.04) wyposażona jest w środowisko graficzne GNOME w wersji 2.22.1 i oparte jest na jądrze w wersji 2.6.24-16. Założeniem projektu jest stworzenie systemu, który ma działać od razu po instalacji; ma być przyjazny dla użytkownika; być stabilnym; prostym w obsłudze. Korzystając więc tylko z wersji LiveCD nie przekonamy się jakie są atuty systemu… Suma sumarum, mamy możliwość doglądnąć podstawowych parametrów systemu, typu: zawarte oprogramowanie, wygląd, ale na dłuższą metę nie nadaje się do niczego. Przejdźmy więc do Instalacji…

Instalacja Ubuntu 8.04

Cały proces instalacji opatrzony jest w dosyć ładny i prosty w obsłudze instalator graficzny, z którym nie będą mieli problemów początkujący użytkownicy. Nadmienić jednak należy, że sam proces instalacji tego systemu jest niezwykle czasochłonny. Postanowiłem sobie w tym teście podarować instalację systemu, ponieważ posiadam już zainstalowaną wersję Ubuntu na wirtualnej maszynie. W końcowej fazie instalacji instalator daje nam możliwość zaimportowania ustawień i plików konfiguracyjnych z innych systemów operacyjnych, co jest na pewno jego atutem… jednakże nie do końca, gdyż Mandriva również oferuje taką możliwość.

Pierwsze uruchomienie

Jeśli posiadamy inne systemy operacyjne na naszym dysku twardym, wówczas bootloader GRUB postawi przed nami zapytanie, który system chcemy uruchomić. Domyślnie oczywiście wybrany jest Ubuntu z najnowszą wersją kernela (na screenie jest zaktualizowany system). Po wyborze systemu czekamy na jego załadowanie się. Gdy zakończy się proces ładowania ku naszym oczom ukaże się ekran logowania, w którym zostaniemy poproszeni o wpisanie naszego loginu, oraz hasła. Chwilę później system automatycznie informuje nas o dostępnych aktualizacjach i prosi o ich instalację.

Po poprawnym zaktualizowaniu systemu (w całości), system poinformuje nas o dostępności sterowników własnościowych, które są zgodne z naszą kartą graficzną, następnie następuje ich pobranie i instalacja.

Ubuntu, a newbie

Początkujący użytkownik nie będzie miał problemu z odnalezieniem się w systemie, po przesiadce z Windowsa, z jednej strony może być zaskoczony prostotą instalacji (Synaptic, lub apt-get), z drugiej zaś może mieć problemy z jego obsługą (brak automatycznego montowania partycji, czy też ciągłe żądanie wpisywania hasła roota). Należy jednak przyznać, że system nie jest trudny w obsłudze.

Plusy i minusy Ubuntu

Do plusów na pewno należy zaliczyć stosunkowo dobry support techniczny, prostotę obsługi oraz przyjazny interfejs dla użytkownika. Niemalże od samego początku system jest gotowy do użytku. Posiada oprogramowanie umożliwiające m.in. przeglądanie internetu, plików graficznych, edycję grafik, edytor tekstu, pakiet OOo, odtwarzacz plików dźwiękowych, oraz filmów, komunikator, klient torrenta, klient pocztowy… i wiele, wiele innych mniej, lub bardziej potrzebnych. Po aktualizacji systemu dostajemy najnowszą wersję Firefoksa.

Minusami dla bardziej zaawansowanych użytkowników jest fakt, że Ubuntu jest nafaszerowane zbędnymi/niechcianymi programami, typu: Rhythmbox, Totem, Transmission, Evolution… czyli praktycznie, to co jest atutem systemu, jest zarazem jego zmorą. Ubuntu posiada niekiedy BARDZO stare wersje oprogramowania w repozytoriach. System w wielu przypadkach lubi się wieszać. Zajmuje stosunkowo dużą powierzchnię (3.5GB to jest naprawdę sporo!).

Mandriva LiveCD

Włącza się stanowczo dłużej od Ubuntu, bo zajmuje jej to niemalże dwukrotnie tyle czasu (na takiej samej konfiguracji sprzętowej) – dokładnie 10:41:8 minut, więc sporo. Sam obraz jest natomiast pozbawiony takich błędów w tłumaczeniu, jakie posiada Ubuntu; nie doświadczymy tutaj polsko-angielsko-nijakiego tłumaczenia systemu. LiveCD rekompensuje nam stracony czas na ładowanie systemu znakomitą szybkością działania. Ponad to (i tu uwaga) uruchamiając obraz LiveCD mamy do wyboru możliwość włączenia akceleracji 3D! Czego Ubuntu nie posiada!

Pulpit prezentuje się zgrabnie. Tapeta w wersji One jest wg mnie świetna. Przerobione menu GNOMA jest przemyślane i stworzone tak, by nie było problemów z nawigacją0. Wersja LiveCD Mandrivy, podobnie jak i Ubuntu zaopatrzona jest w zestaw programów dzięki którym system nadaje się od razu do użytku. Tym sposobem do własnego użytku otrzymujemy m.in. takie programy, jak: OOo3, Ekiga, Pidgin, Evolution, Firefox3… Na pochwałę zasługuje „Centrum sterowania Mandriva Linux” (konfiguracja komputera), które to zarówno na LiveCD, jak i na samym systemie bardzo przypadło mi do gustu i Ubuntu powinno brać z tego przykład.

Wersja LiveCD Mandrivy 2009.0 zaopatrzona jest w środowisko graficzne GNOME w wersji 2.24.0 i kernela w wersji 2.6.27.

Instalacja Mandrivy 2009.0

Mandriva podobnie, jak i Ubuntu wyposażona została w wyśmienity graficzny interfejs instalacyjny; ten zaś nie ma po co konkurować z instalatorem Ubuntu, gdyż jest dużo bardziej przyjazny, dla „zielonego” użytkownika. Jedną z bardzo ciekawych i zapewne innowacyjnych rzeczy w tym systemie jest fakt, że podczas instalacji system pyta się nas, czy ma się pozbyć nieużywanych tłumaczeń i pakietów – z pewnością pozwala to na maksymalne odchudzenie systemu już na samym starcie. Pozostaje jeden problem… przynajmniej u mnie system nie chce się sam wyłączyć po użytkowaniu LiveCD.

Jednakże coś, za coś. Instalacja, jak i ładowanie systemu trwa znacznie dłużej niż w przypadku Ubuntu.

Pierwszy start!

Od razu po starcie otrzymujemy w pełni gotowy do pracy dekstop wyposażony w niezbędne kodeki (!) i oprogramowanie. W prawdzie Mandriva wykrywa pozostałe partycje, ale ma problem z ich zamontowaniem (można do nich domyślnie dojść poprzez /mnt/nazwa), co nie sprawia jednak większych problemów. Również, jak w przypadku Ubuntu dostaliśmy bootloader GRUB (można to zmienić w centrum zarządzania). Do własnego użytku dostajemy doskonale przygotowane repozytoria, z możliwie najnowszym oprogramowaniem.

Po pierwszym uruchomieniu system poprosi nas o zaktualizowanie oprogramowania do najnowszej wersji. Ponieważ jest to stosunkowo nowa wersja, to aktualizacji nie ma zbyt wiele.

Mandriva, a początki

Zarówno w przypadku Mandrivy, jak i Ubuntu początkujący użytkownik nie powinien mieć większych problemów ze skonfigurowaniem systemu do własnych potrzeb. Mandriva od samego początku wyposażona jest w niezbędne kodeki i oprogramowanie, więc nie ma tutaj żadnych przeszkód, by możliwie jak najlepiej wykorzystać system już na samym starcie.

Plusy i minusy Mandrivy

Do plusów zaliczyć należy stabilność systemu i samo jego działanie. Zaraz po instalacji zajmuje on niecałe 2GB. Usuwanie przez instalatora zbędnych paczek językowych i oprogramowania. Aktualne repozytoria (z nowymi wersjami programów). „Centrum sterowania Mandriva Linux”. System od samego początku obsługuje naszą kartę graficzną, więc nie pokaże nam się tutaj zapytanie, czy chcemy zainstalować sterowniki własnościowe – one już są! Zainstalowane niezbędne kodeki i oprogramowanie.

Minusy? Na chwilę obecną takowych nie dostrzegam… może… hm… długie włączanie obrazu LiveCD?

Gnome tu, gnome tam…

Mimo faktu, że oba systemy (które testowałem) wyposażone są w środowisko graficzne GNOME to jednak są między nimi różnice. Po pierwsze: Ubuntu lubi być niestabilne i „sam siebie zabijać”. Po drugie w Mandrivie zostało przerobione menu nawigacyjne, co z jednej strony wyszło jej na dobre, z drugiej zaś, użytkownicy którzy cenią sobie funkcjonalność domyślnego menu Gnoma mogą zażądać gnomowego menu – nie ma jednak problemu! Ono wciąż tam jest, trzeba je tylko włączyć ;).

Różnicą między dwoma systemami jest system obsługi paczek/instalacji. W Ubuntu posiadamy apt-get, a w Mandrivie urpmi, urpme…. Co jest lepsze? Wydawało mi się zawsze, że apt-get… jednakże po zmianie systemu wcale tak już nie sądzę.

Mimo wyrobionej przez Ubuntu renomy, jakoby był to system doskonały na początek, wcale tak nie uważam. Mandriva od samego początku oferuje nam wszystko co niezbędne, w przypadku Ubuntu musimy ręcznie instalować kodeki.

Podsumowanie

Stwierdzenie, że Ubuntu nadaje się dla osób zaczynających przygodę z Linuksem swojego rodzaju stereotypem… serdecznie polecam początkującym użytkownikom Mandrivę! Jednakże, jeśli ktoś lubi mieć problemy z systemem i babrać się w nim szukając wsparcia na „wspaniałym” supporcie Ubuntu – go on! Niektórzy mogą się doczepić do tego porównania – nie dziwię się, gdyż porównałem tutaj dosyć ogólnikowo najnowsze dziecko Mandrivy i starsze Ubuntu, no cóż… do wydania nowej wersji Ubuntu pozostało 7 dni.