Archiwa tagu: google

Chciałbym się pozbyć Facebooka

Od jakiegoś czasu już zastanawiałem się nad usunięciem konta na FB – no bo po co mi?! Możliwe, że wyrosłem z tego typu „rozrywki” i już mnie to nie bawi. Nie mam również tyle czasu, co dawniej na to by śledzić, co, kto, gdzie i po co.

Jedyna rzecz, która trzyma mnie przed usunięciem to ilość znajomych, z którymi utrzymuję kontakt głównie przez Facebooka. Oj jak ja bardzo bym chciał, żeby ludzie przenieśli się na Google+ z tego ustrojstwa. W końcu tyle osób ma smartfony i korzysta z kont Google’a, a jednak tak ciężko jest się z nimi skontaktować za pomocą Hangoutów.

Czy istnieje jakieś złote lekarstwo by przekonać ludzi, że FB jest be?


Zaproszenia do Google+ – mam i ja!

Google+

Jako, że na chwilę obecną nie jestem wielkim fanem tego serwisu, portalu społecznościowego, czy jakkolwiek inaczej można by Google+ nazwać, to nie zamierzam się rozwodzić na jego temat. Szczerze powiedziawszy nie miałem nawet zamiaru pisać ani słowa na temat tego serwisu, na łamach mojego słit blogaska. Nie dlatego, że to gniot, ale głównie dlatego, że jakoś nie przyciągnął mojej uwagi (w przeciwieństwie choćby do Google Wave).

Dla mnie na chwilę obecną serwis ten nie jest niczym innym, jak przyjemniejszym w użytku Facebookiem. Do tego posiada uwielbiane przez wiele osób kręgi. Mam jednak cichą nadzieję iż dziecko wujka Google pobije popularnością twarzoksiążkę.

Jeśli jednak chodzi o zaproszenia. Może je dostać 150 osób (bowiem tyle mam w chwili pisania tego wpisu zaproszeń). Wystarczy kliknąć w odnośnik: O ten, tutaj. A następnie zalogujesz się na swoje konto Google. Have a fun! :)

Będzie niezmiernie miło jeśli podzielisz się w komentarzach faktem wykorzystania zaproszenia.


Spaliłem Chrom i poszedłem do Opery

Już kilka dni minęło od mojego ponownego już powrotu do przeglądarki: Opera. Dotychczas muszę przyznać iż byłem zadowolonym użytkownikiem Firefoksa (od wersji 4 przeglądarka ta mnie urzekła), oraz niezbyt zadowolonym pseudo-użytkownikiem Google Chrome.

Opera była pierwszą przeglądarką z której korzystałem. Byłem jej użytkownikiem jeszcze za czasu płatnych wersji 7.x (może i nawet wcześniej). Do tego również jest to przeglądarka, z której korzystałem najdłużej i najwięcej. Potem co do długości był Firefox, bowiem najlepiej radził sobie na Ubuntu, a ostatecznie i najkrócej Jak to na Chrome przesiadłem się…, któremu chciałem dać kolejną szansę… na prawdę chciałem.

Zacznę od tego ostatniego, czyli od Chrome‚a. W przypadku tej przeglądarki byłem jej użytkownikiem przez około 6 miesięcy. Nie stwierdziłem, by posiadała one jakiekolwiek udogodnienia, które mogłyby mnie przy tej przeglądarce przytrzymać. Poza faktem iż była to najprężniej rozwijająca/rozwijana przeglądarka, no i że jest od Google‚a – nie ma w niej nic nadzwyczajnego. BA! Rozszerzenia nie działają do tej pory (wersja 12) na kartach https, co mnie irytuje. Brakowało mi tam dobrego rozszerzenia od obsługi gestów myszy. Generalnie nie rozumiem trendu użytkowników, którzy w kółko powtarzają tylko zdania w stylu: „lrn2chrome”, „chrome najlepsze”, „wybierz chrome”…

W przypadku Firefoksa uważam iż rozstaję się z tą przeglądarką w pokoju. Nowe wersje są OK. Duża ilość rozszerzeń, zmieniony (bardziej dynamiczny) plan wydawniczy w stylu Chrome‚a. Zasadniczo muszę stwierdzić iż nie wiem, co mnie tak do końca skłoniło do migracji na Operę. Tak z głupia zaktualizowałem sobie tę przeglądarkę, spodobał mi się odświeżony interfejs. Pierwsze co, to po aktualizacji wszedłem na vod.onet.pl i zaskoczony faktem iż Silverlight zaczął tam działać – pomyślałem o migracji.


Problemy po przekształceniu Google Apps

Na początku bieżącego roku przeczytałem informacje w sieci iż Google będzie przekształcało konta użytkowników Google Apps, które dotychczas funkcjonowały na nieco innych warunkach niż zwykłe konta (np. Gmail). Wówczas podobnie jak i inni użytkownicy usług Google‚a widziałem w przekształcaniu kont jedynie same plusy. W końcu będę mógł korzystać z usług Google‚a korzystając z Google Apps. Mowa o takich usługach, jak np.:

Do tej pory możliwe było skorzystanie z usług w Google Apps tylko korzystając z odpowiednich odnośników, albo aliasów. Ponad to, konta te działały jako całkiem odrębna usługa, nie tak jak konto Gmail, dzięki któremu mamy dostęp do wszystkich zasobów Google‚a

Jak zapewne większość użytkowników, tychże usług wie (aplikacji i podstawowego konta Google‚a), mogliśmy być do tej pory równocześnie zalogowani na dwóch kontach równocześnie. Po przekształceniu konta Google Apps w konto pełni funkcjonalne możliwość ta zniknęła. W danej chwili jest bowiem możliwość bycia zalogowanym tylko na jednym koncie. Ból i zgrzytanie zębów… Niestety.


Wypoczynek w wydaniu „extreme” – szarasowa.pl

Nawiązując do samych dialogów przeprowadzonych z osobami towarzyszącymi; weekend przeciętnego polaka obecnie wygląda… właściwie, to nie wygląda. Ludzie zapominają o jakichkolwiek rozrywkach, o wypadach, spacerach, choć niejako wypad do sklepu spacerem nazwać można, lecz marny z tego pożytek i frajda. Niektórzy całkowicie zapominają o tym, że czas można spędzić inaczej niż idąc do sklepu, czy potocznie mówiąc „iść i się nawalić”. Gdzie te czasy, kiedy na podwórku było hucznie od dzieciaków, a dewoty je przeganiały zapominając całkowicie o tym, jak same szalały. No gdzie te czasy? Dlaczego wszyscy zapomnieli o rozrywkach, które niesie za sobą spacer po lesie, jazda na rowerze, jogging, czy właśnie spacer po lesie w wydaniu ekstremalnym?!

Kojarzycie filmy o małpach, albo nie – Tarzana, czy pamiętacie Tarzana i Jane? W swych skromnych strojach skakali pomiędzy drzewami opasani jedynie skromnym pasem skóry, a pomocnym narzędziem w przemieszczaniu się była lniana. Ta ekscytacja i dziecięce zauroczenie – ja też tak chcę!

Filmy przyrodnicze, albo kanały typu Discovery czasami pokazują ujęcia z różnych parków rozrywki, rollercoastery, parki rozrywki, aż wreszcie… parki linowe! Sam widziałem zdjęcia i filmy z takich parków, ale nigdy nie śniłem nawet o tym, by znaleźć się w czymś takim! Ba! Nie wiedziałem, że coś takiego w mojej okolicy istnieje. Może ja też zaliczam się już powoli do tych domolubnych?!