Archiwa tagu: antywirus

Czy antywirus na Androida, to faktycznie konieczność?

Ostatnie dni w moim newsfeedzie sponsoruje Android i Antywirusy na ten system. Drugorzędny jest wirus o nazwie Xavier, lub poprawniej Malware o nazwie Xavier. Pojawiają się coraz to nowsze testy, porównania antywirusów. Ale czy jest to faktycznie niezbędne, czy aby nie jest to zwykła „nagonka” medialna, kolejna mrzonka?!

4 dni temu w sieci pojawiły się informacje dotyczące Xaviera (czytaj New Android malware Xavier quietly steals your data), który to kradnie nasze dane. Ryzyko jest, nie można temu zaprzeczyć, ale czy antywirus jest dla użytkowników obowiązkową pozycją? Wydaje mi się, że jest to zwykła nagonka medialna. Nie można określić tego zmową, ale zwróćcie uwagę na pewien zbieg okoliczności.

Google na konferencji z 17 maja ogłosił nowe funkcje w Android O, równocześnie informując o aktualizacji aplikacji Google Play Protect. W chwili obecnej, aplikacja ta daje nam możliwość blokowania urządzenia, czy też śledzenia go przez internet. Aktualizacja ma dodać funkcje antywirusa i antymalware.

Ok, pojawiły się informacje o aktualizacji, i nagle antywirusy na Androida stały się niezbędne.

Wirusy były, wirusy będą, a to, czy moje urządzenie jest podatne na niego, nie jest związane z pojawianiem się nowych szkodników, a raczej głupotą użytkowników. Świadomy użytkownik, który wie, do czego dana aplikacja służy, czyta opinie na temat programów i gier, odwiedza pewne (sprawdzone) strony internetowe i świadomie surfuje po internecie – nie jest narażony na złośliwe oprogramowanie.

Drugą ciekawostką związaną z oprogramowaniem antywirusowym jest to, jak ono działa. Owszem, skanuje kod aplikacji, ale nie ma tutaj skanera aktywnego, tak jak w przypadku programów na Windowsa chociażby. Chcący zweryfikować, czy na naszym urządzeniu jest złośliwy kod – musimy wykonać ręcznie akcję skanowania. Wydaje się to być abstrakcyjne. Po co mi skaner, który w rzeczywistości nic nie robi. To jak noszenie ze sobą szczepionki przeciw gruźlicy i podanie jej w momencie, gdy mamy 100% pewność, że jesteśmy chorzy.


Antywirus na Androida – mus, czy przesada?

Od kilku dni krąży po mojej głowie pewne pytanie: czy instalować antywirus na telefonie? Zacząłem się poważnie zastanawiać nad tym – biorąc pod uwagę zarówno wady, jak i zalety. Nadal jednak nie wiem, czy jest to pozycja „must to have” w przypadku smartfona z Androidem. Z jednej strony zwiększy moje bezpieczeństwo, z drugiej zaś niepotrzebnie (prawdopodobnie) obciąży urządzenie. Co tu począć?

Sporządziłem więc krótka listę „za” i „przeciw”, by mieć ogólny zarys.


Zostawię go, niech mi szpeci.

Pamiętacie wpis Szczęśliwe zakończenie miesiąca ;)? Opisywałem tam swą wygraną w konkursie Vobisa, w której to wygrałem Nortona 360. Rozważałem sprzedaż, czy też odstąpienie go komuś, a teraz… nie żałuję, że tego nie zrobiłem i pozostawiłem pakiet dla siebie instalując go na dysku. A poza tym, moja recenzja Nortona zdobyła tytuł rzetelnej recenzji i wygrała kolejną nagrodę w konkursie :) – kamerkę internetową Microsoft VX-2000, z czego niezmiernie się cieszę, bo moja obecna kamerka to wyłącznie do kosza się nadaje. Ale wróćmy do Nortona.


Mam Linuksa = nie mam robaków

Zastanawia mnie pewna kwestia i to już od dłuższego czasu. Dlaczego na zadane pytanie, które stawia użytkownik Linuksa: Jakiego antywirusa polecacie? Dostaje się odpowiedzi pokroju:

  1. Antywirus? Na Linuksa? Po co?
  2. Na Linuksa nie ma wirusów.
  3. Wirusy ssą, Linux rlz.
  4. Po** cie?
  5. I wiele, wiele innych…

A tu najnormalniejsza rzecz, użytkownik chce się zabezpieczyć pod kątem wirusów – zrozumiałe. A tym bardziej jest to zrozumiałe, jeśli posiada się dwa systemy operacyjne (Windows i Linux). Dlaczego tak sądzę? Sam posiadałem kombinację Windowsa XP, oraz Ubuntu. Efektem tego połączenia było to iż przebywałem w większości swojego czasu na Ubuntu, a pozostali użytkownicy na XP. Chcąc oszczędzić sobie czasu na skanowaniu komputera pod kątem wirusów na partycji windowsowej zaopatrzyłem się wówczas w Avirę na systemy Uniksowe.

Co osiągnąłem w ten sposób? Wygodę pod kątem skanowania partycji. Wszystkie operacje mogłem wykonywać z poziomu Ubuntu co owocowało zaoszczędzeniem czasu, a przede wszystkim odczułem, że pod Linuksem mniejsze zużycie zasobów komputera, przy użyciu skanera.

Problem jest natomiast taki, że wybór programów antywirusowych na platformę Uniksową jest bardzo wąski. Mamy do wyboru takie programy, jak:

Jednakże jakby nie patrzeć na ten spór, to użytkownicy Linuksa mają sporo racji. Po 1 na platformę Uniksową jest śladowa liczba wirusów, więc jeśli nawet nie jesteśmy zabezpieczeni żadnym programem antywirusowym to prawdopodobieństwo zarażenia kiedykolwiek i czymkolwiek jest również znikome. Po 2, nawet jeśli dojdzie do zainfekowania, to jakie skutki mogą tego być? Wyczyszczenie katalogu /home? Konsekwencje sa więc stosunkowo małe.

Linux pod względem „odporności” na infekcję jest faktycznie godzien polecenia, nie należy popadać w paranoję pod kątem jego zabezpieczeń, gdyż jest odporniejszy pod tym kątem od Windowsa. Jednak nikomu nie zaszkodziła ostrożność i instalacja antywirusa bez aktywnej ochrony, którego uruchamia się tylko by zeskanować raz na jakiś czas komputer nikomu nie zaszkodzi/ła.


A czy Twój PC jest „czysty”?

Czysty, zadbany, bez wirusów, bez śmieci, bez spyware… jakkolwiek byś nie tego nie nazwał drogi czytelniku chodzi o to samo – czy dbasz o swój komputer; czy Twój system jest zadbany. Oczywiście czystość systemu przekłada się na jego funkcjonowanie, oraz prędkość działania. Wbrew pozorom, to czy dbasz o swój system ma wielki wpływ na jego humory, jak i również ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo przechowywanych danych. Oczywiście system możemy zapaskudzić sami, nie jest powiedziane, że tylko wirusy, spyware, czy inne tego typu śmieci spowalniają nasz komputer – my, jako użytkownicy w mniejszym, lub większym stopniu również wpływamy na sposób funkcjonowania naszego blaszaka. Czy kiedykolwiek zastanawiał się ktoś z Was nad tym by zadbać o system zamiast ciągle narzekać na to, że wolno się włącza, że się „krzaczy”, że się wiesza, że pokazuje błędy, że… może czas najwyższy wziąć się za jego oczyszczenie i pójście z nim do „salonu odnowy biologicznej”? Czas najwyższy zacząć reagować na objawy, którymi nasz PC chce nam pokazać, że coś go boli. We wpisie tym postaram się Wam przybliżyć nieco sposób zadbania o blaszaki.