Kilka dni temu zainteresowałem się telefonią VoIP w moim telefonie Nokia E52. Właściwie, zbyt ogólnie powiedziane jest, że w telefonie. Zaczęło się od usług freeconet, z których korzystamy w pracy, następnie przesiadka do komunikatora Gadu-Gadu dała się we znaki i zainteresowałem się również telefonią internetową od Gadu-Gadu, do tego stopnia, że postanowiłem skonfigurować telefon do obsługi telefonii VoIP.
Zalety telefonii internetowej w porównaniu do tradycyjnego telefonu można by wymieniać do upadłego. Ja wspomnę jednak o tych najważniejszych:
- Jest o wiele tańsza, a w niektórych przypadkach nawet darmowa;
- Większość dostawców rezygnuje ze stałego abonamentu. Funkcjonowanie zbliżone do Pre-Paidu;
- Mając dostęp do internetu możemy wszędzie mieć swój numer stacjonarny.
To ostatnie ma szczególnie swoje zalety, jeśli dużo podróżujemy i korzystamy z telefonu stacjonarnego. Ja w tym wpisie postaram się przybliżyć sposób konfiguracji telefonu Nokia E52 do obsługi telefonii internetowej.
Czytaj dalej: Nokia E52 jako telefon VoIP na przykładach Freeconet i Gadu-Gadu »
Wczoraj oficjalnie wystartował nowy polski serwis społecznościowy i zapewne nikogo nie dziwi, że autorem/właścicielem tegoż serwisu jest Gadu-Gadu. Autorzy bacznie przyglądali się rozwojowi podobnych serwisów i rzec można: „uczyli się na ich błędach„. O nowym dziecku spółki można poczytać na Webfanie. Dzięki właśnie tej stronie (czy, jak kto woli – Pawłowi Lipcowi, aka. fanatykowi) dowiedziałem się, że w ogóle coś takiego ma powstać/powstaje. Ku wielkiemu zdziwieniu, dwa dni temu – czyli w dzień opublikowania tej informacji przez fanatyka; nie dowierzałem, że na następny dzień ma to coś ruszyć. Jednak to była prawda. Wczoraj, oficjalnie uruchomiono serwis dla publiki. Pamiętajmy jednak, że pomimo upublicznienia serwis wciąż jest w fazie beta.
Miałem niezwykle mieszane uczucia co do tego projektu. Z jednej strony patrząc na niezbyt duże i niewyraźne zrzuty ekranów można było dostrzec coś… coś Buzzowo-Fejsbukowego (połączenie Buzza z Facebookiem), z drugiej zaś strony patrząc na to z perspektywy innych serwisów nie widziałem większej przyszłości dla tego projektu. Nie jestem zwolennikiem Gadu-Gadu, jak i większości ich projektów. Jednak nie chciałem tym razem pozwolić górować mej antypatii do projektów tejże spółki. Postanowiłem poczekać, obadać sprawę i dopiero zacząć się wypowiadać.
W chwili pisania tego wpisu nie mogę stwierdzić, że przewertowałem cały serwis od góry do dołu. Na pewno są jeszcze opcje, których nie widziałem, a mogą być przydatne. O dziwo, moja antypatia w tym przypadku nie ma odzwierciedlenia. Wszystko wydaje się być jak najbardziej okej.
Czytaj dalej: GG.pl – polski „klon” Facebooka ruszył – testuję GG.pl »
Żeby Was nie okłamać, za ten wpis zabierałem się od 2 maja. W końcu zebrałem w sobie pewne siły nadprzyrodzone, by odkryć pokrywę laptopa i wziąć się za napisanie swych przemyśleń. Pod lupę trafiły u mnie dwa systemy statystyk, obydwa są darmowe, jednakże obydwa posiadają pewne wady i zalety. Mowa o systemie PIWIK oraz Google Analytics. Przynajmniej jeden z tych systemów jest Wam doskonale znany, dla niektórych nawet obydwa.
Nie zdaję sobie sprawy nawet, jak długo jestem użytkownikiem samego Google‘a. Korzystam z ich usług bardzo dużo i często, choćby z takiego Gmail‘a, czy Google Apps (czytaj Zmieniłem JID - czyli jak poprawnie skonfigurować GA). Przygody ze statystykami zaczynałem jednak nie od usług Google‘a, a od darmowych statystyk typu stat4u, czy stat24. Z usług tego olbrzymiego koncernu z Mountain View korzystam (na oko) od 3-4 lat. Długo, czy krótko?! Ciężko jest jednoznacznie określić swą pozycję w tym przypadku.
Dlaczego więc doszedłem do wniosku, że należy spróbować czegoś innego? Nie ukrywam, że korzystając z Google Analytics czułem pewien niedosyt. Zawsze czegoś tam brakowało, a największym problemem było wyświetlanie i kierowanie do zewnętrznych odnośników, które kierują do mojej witryny. Chodzi tu głównie o fora dyskusyjne, które swe posty wyświetlają w formie adres.domena/viewtopic.php?t=numer. Z czym problem? Ano statystyki z Mountain View nie radzą sobie z wyświetlaniem/przekierowywaniem pod pełen adres. Zamiast odesłać mnie do odpowiedniego postu/tematu, trafia się po prostu do adres.domena/. Sprawiło to, że zacząłem rozglądać się za czymś innym, dla zwykłej, ludzkiej ciekawości. Nie było wówczas jeszcze przesądzone, że zmienię „usługodawcę„.
Czytaj dalej: Statystyki Google Analytics, czy PIWIK? »
Zapewne większości z Was niewiele mówi ten nagłówek. Pozostałym, coś na nieskładna składnia może mówić, ale też nie do końca. Już postaram się wytłumaczyć na tyle, na ile to możliwe.
Każdy z nas, a jeśli nie każdy to większość ma styczność na co dzień ze zrzutami ekranów (z ang. ScreenShot). Programów udostępniających podstawowe możliwości wykonywania czynności zrzutów ekranu jest masa. Począwszy od najzwyklejszego klawisza PrtScr, który „udostępnia” nam jedynie opcję zrobienia zrzutu i przechowania w systemowym schowku (owszem wyjątkiem są dystrybucje Linuksowe, które po wciśnięciu tego klawisza „odpalają” program do zapisu tych zrzutów – nie wszystkie dystrybucje), by następnie wkleić go do programu graficznego, zapisać i wysłać na jakiś hosting, bądź choćby e-mailem.
Są również te bardziej i mniej rozbudowane programy, które poza podstawowym przechowaniem pliku w schowku dają możliwość jego automatycznego zapisu w wybranym przez nas formacie, zdefiniowanym miejscu na naszym dysku twardym, czy inne mniej, lub bardziej przydatne opcje. Z programów tego typu mogę polecić (wypisuję tylko te, które używałem):
- MWSnap autorstwa Polaka – Mirka Wójtowicza. Był to pierwszy program do zapisu zrzutów ekranowych, z którego korzystałem. Posiada on możliwość zrzutu całego ekranu, aktywnego okna, czy też zdefiniowanego przez nas obszaru – do pliku. Mamy możliwość wyboru interesującego nas rozszerzenia/formatu graficznego. Niestety, większość opcji jakie posiada ten program, nigdy mi się nie przydały.
Licencja: Freeware
Język: Polski
Platforma: Windows 98/Me/NT/2000/XP/Vista/7
- Gadwin PrintScreen. Program ten posiadał na pewno mniej zbędnych ustawień. Był mniejszy, a zachowywał równocześnie swą funkcjonalność. Długo z niego korzystałem. Dawał możliwość zrzutów całego ekranu, aktywnego okna oraz sztywno zdefiniowanego obszaru. Jest również możliwość wyboru rozszerzenia/formatu zapisywanych plików. Polecam ten program.
Licencja: Freeware
Język: Polski
Platforma: Windows 95/98/Me/NT/2000/2003/2008/XP/Vista/7
- HyperSnap-DX. Wprawdzie był to pierwszy program, z którego korzystałem, jak byłem jeszcze młody i głupi, a wszystko co płatne = najlepsze. Dorosłem, zmądrzałem. Za dużo opcji – dla mnie obecnie jest kobyłą. Nie udostępnia nic, co by mi się przydało, a do tego chcą by za niego płacić. Dlaczego nie jest w takim razie, jako pierwszy? Bo jest płatny
.
Licencja: Shareware
Język: Polski
Platforma: 98/Me/NT/2000/XP/Vista/7
Czytaj dalej: FOR prntscr DO copy URL to clipboard »
Sytuacja z życia wzięta. Poszukiwałem jakiegoś dobrego sposobu, zautomatyzowanego najlepiej do systematycznego wykonywania kopii bezpieczeństwa plików na serwerze, oraz bazy MySQL. Nic nie znalazłem, więc zacząłem nieco kombinować. W sieci jedyne pomocne rzeczy, jakie znajdywałem to fakt, że:
- najlepiej wykorzystać do tego Bash’a;
- skoro ↑ to potrzeba też CRON’a.
Super – pomyślałem. Korzystam z Linuxpl.com, który stoi na serwerze Debian’owym, mam dostęp do CRON’a, więc wszystko da się zrobić. No ale, przecież nie znam Bash’a. Krótkie studiowanie samego języka, parę porad od (nie)znajomych i oto jest, mój pierwszy skrypt napisany w Bash’u, który zarazem niezmiernie może ułatwić mi życie.
Czytaj dalej: Pełny backup danych ze strony WWW dzięki CRON+Bash »
Napisane w
Blog,
Linux,
Programowanie,
Programy,
TechniczneTagi:
backup,
bash,
Blog,
kopia,
linux,
noobzone,
Programowanie,
www