Archiwum kategorii: Internet

Nie każdy komunikator może być Allo

Kilka tygodni temu światło dzienne ujrzał komunikator Duo od Google. Dziś, spod „rąk” tej samej firmy, wypuszczony został komunikator Allo. Wyczekiwałem jego premiery. Byłem bardzo ciekaw tego, co zaoferuje i co nowego będzie w stanie zaprezentować i wprowadzić. Z jednej strony bardzo sceptycznie spoglądałem na kolejny komunikator.  Kolejny spod bandery Google. Mieliśmy już Google Talk, który to miał okazję stać się czymś więcej – uśmiercony, przemianowany na Hangouts. Ten zaś nie przyjął się w naszym kraju mimo preinstalowania w systemie.

Google podeszło do sprawy od dupy strony. Po co rozwijać coś, co się nie przyjęło, zróbmy nowe, lepsze, ciekawsze – czy aby na pewno? Czy da się jeszcze wnieść powiew świeżości do rynku komunikatorów, który jest przepełniony? Tak, da się, i Google to pokazuje.


Za czasów Gadu-Gadu, życie było łatwiejsze

Pamiętacie czasy, w których jedynym, słusznym komunikatorem było Gadu-Gadu? Ja pamiętam je doskonale. Życie było wtedy o wiele łatwiejsze i prostsze. Oczywiście nie mówię o życiu ulicznym, pracy, tzw. real life. Mowa tylko i wyłącznie o second life, zza ekranu (wówczas) monitora. Wracało się do domu, włączało blaszaka (chyba nikt nie marzył jeszcze o tym, by mieć laptopa, czy smartfon – czy wiedzieliście 16 lat temu, co to jest?) i nasz ukochany, rodzimy komunikator – Gadu-Gadu.

Irytujący dźwięk przychodzącej wiadomości, powiadomienia o dostępności kilkuset znajomych z naszego otoczenia, czy z innej części kraju, nakładające się na siebie. Pierwsza zmuła blaszaka, by to wszystko ogarnąć. Jakie to było piękne!

Lecz to już minęło, ten klimat, ten luz

Skończyły się jednak te piękne czasy dla GG. Wszystko minęło, nie trafili w target, FB przejął wszystko w naszym kraju. W zasadzie to nie tylko FB. Przykre jest to, że taki piękny, rodzimy twór po prostu upadł. Ludzie już nie korzystają z tej sieci, a korzystają… no właśnie, tu jest pies pogrzebany. Życie za czasów Gadu-Gadu było łatwiejsze.

Gdzie nie spojrzeć, tam komunikatory, niekompatybilne ze sobą sieci, powielające się grupy dyskusyjne, zerowa unifikacja. Jest wszystko, ale tak na prawdę nie ma niczego.

Teraz, by skontaktować się z Janem Kowalskim, muszę mieć WhatsApp; by napisać do Anny Nowak, muszę mieć Telegram; by zapytać Janka, o to czy idzie grać na boisko, muszę mieć Messengera; a z pytaniem o wyjście na piwo z Dawidem… i tak dalej, i tak dalej.

Też dopada was w pewnym momencie ból głowy, jak pomyślicie o możliwościach kontaktowania się? Ja powoli mam tego dość, starzeję się. Oczekuję, że ludzie będą korzystali z jednego protokołu, jednego komunikatora, bym mógł skontaktować się z nimi wszystkimi w jednym miejscu, a nie za pośrednictwem tysiąca programów. Panują takie czasy, że każdy chce mieć swój wkład w rynek, swoją grupę zwolenników – to nie jest złe, tak działają prawa rynku. Ale czy nie dałoby się stworzyć jednego, zunifikowanego systemu?!


Czy płatny komunikator utrzyma się na rynku?

Koniec zeszłego roku okazał się dość ciekawym, ze względu na informację od Oconnela odnośnie planowanego wprowadzenia opłat za korzystanie z komunikatora AQQ. Niedawno pokazała się pierwsza wersja bety komunikatora, w której jest zalążek nowych „funkcji”. Natomiast system płatności ma zostać wprowadzony w kwietniu. Całość dyskusji możecie przeczytać (jeśli się komuś chce) na forum w temacie Najbliższa przyszłość AQQ.


Instalacja i konfiguracja OpenVPN na CentOS 6 z autoryzacją kluczem

Ikona OpenVPN

Jedno podejście do instalacji i konfiguracji OpenVPN na CentOS 6 już miałem. Jednakże, jak zauważył jeden z czytelników – wykorzystałem autoryzację PAM zamiast skorzystać z logowania za pomocą kluczy.

Przyznam, że miałem z tym trochę problemów, a zmobilizował mnie do tego Rafał we wpisie openvpn debian – nie dawało mi spokoju, że można to zrobić prościej i szybciej. Dać dostęp innym osobom bez tworzenia zbędnego użytkownika w systemie i podawani innym haseł.

Ok, do rzeczy.


Czy Blabler zawojuje rynkiem?

Bo BLIPa zabili – taki nagłówek widnieje w nowym projekcie autora komunikatora WTW (kaworu). Z niego samego wywnioskować można, że twór ten jest następcą znanego systemu mikroblogowego – Blipa. Czym ten system był? Najprościej rzecz ujmując: polskim twitterem. Ludzie mieli możliwość informowania o swoich zainteresowaniach, aktywnościach no i zawieraniem nowych znajomości.

Niestety z dnia na dzień serwis ten stawał się coraz to bardziej obumarły. Coraz więcej interesujących osób z niego odchodziło, a sami autorzy porzucali projekt i pozwalali mu odejść w niepamięć; żyć własnym życiem. Niedawno GG opublikowało informację o całkowitym uśmierceniu projektu. Informacja ta stała się widocznie konikiem dla kaworu, który zrobił coś na styl BlipaBlabler.