Czemu masz babo tak narąbane we łbie?

Na początku chcę sprostować – nie chodzi mi bynajmniej o kobiety, tak w ogóle mówiąc, wiem że sformułowanie jest nieco uogólniające, ale adekwatne do zaistniałej sytuacji.

Wpis ten dedykuję mistrzyni dzisiejszego dnia – porąbanej Pani z ulicy.

Co dzień o godzinie 19 mamy takie blokowe wychodne z psami. Spotykamy się z pupilami w jednym standardowym miejscu, gdzie się bawią razem. Niestety, mój Roger jest nieusłuchany (tzn. słucha, dopóki mu szajba nie odwali), więc jest na smyczy, a ja sobie za nim biegam. Ale nie o tym mowa.

Mama poszła z psiakiem nieco wcześniej, bo ja musiałem się wrócić na chwilę do domu – była godzina 19 z paroma minutami. Czekała na mnie na placyku za przejściem. Wychodzę z domu, idę w jej stronę, czekam na zielone. Słyszę za chwilę, że jakaś baba (tak, to nie była kobieta, to była baba, babsztyl, franca na miotle – można tak dalej miotać epitetami, ale po co) w oddali drze się na sąsiadkę z psem (młoda dziewczyna), po chwili zaczyna do mojej mamy od „chamów”, etc.. Podchodzi do niej, zaczyna się strzelać całkiem nie wiedzieć – o co. Nie zastanawiałem się długo, popatrzyłem tylko, czy nic nie jedzie i przeszedłem na drugą stronę, babol odszedł, pokrótce wysłuchałem o co chodziło, wziąłem psa ze smyczą i poszedłem w jej stronę.

O co jej palma odwaliła?

O to, że psy chodzą po publicznym zieleńcu. Ja rozumiem, można mieć najebane w głowie, można mieć pretensje, że sporo (nie wszyscy) właścicieli czworonogów nie sprząta po pupilach, ale drzeć ryja o to, że się chodzi po trawniku publicznym? Wyzywać właścicieli od chamów i świń? Wybaczcie, ale to jest durnota.

Wziąłem więc psa i idę w jej stronę chcąc wyjaśnić o co chodziło, podchodzę do Pani i grzecznie pytam:

Z czym ma Pani problem?

No to wysłuchałem to, o czym napisałem, że zieleniec, że psy to świnie i niszczą trawnik. Kulturalnie rozmawiam z Panią i pytam, co jej to przeszkadza. Ona na to:

Nie będę z Tobą rozmawiała.

Ha! Mi nic więcej nie potrzeba, jak ktoś kto jest chamski w stosunku do mnie i powie mi takie zdanie. Odpowiedziałem, że po pierwsze nie Tobą, a Panem, po drugie żeby się uspokoiła. Zaczęła więc straszyć policją. Wyciągnąłem telefon z kieszeni, z ręką wyciągniętą w jej stronę podaję jej telefon i mówię: to niech Pani dzwoni, ja chętnie poczekam na policję – wiedząc oczywiście, że za takie wezwanie zostałaby obciążona kosztami, bo byłoby ono bezpodstawne.

W międzyczasie zmieniała jeszcze temat i zarzucała nam, że ukradliśmy/zniszczyliśmy tabliczkę, która głosiła, że „Zakaz wyprowadzania psów na terenie zieleńca”. Takiej tabliczki NIGDY TAM nie było, a tym bardziej nigdy bym nie zniszczył czegoś takiego. Poza tym te tabliczki mają tyle do powiedzenia, że nic. Ja po psie sprzątam i będzie chodził po zakazach nawet. Bo prawda jest taka, że wszędzie można jebnąć taką tabliczkę, a nie ma miejsc przeznaczonych do wyprowadzania psów. Prosto jest walnąć taką tabliczkę, ale nie ma komu wydzierżawić paru m² na spacery.

Stoję i czekam na reakcję słuchając o czym pierdoli, słuchawka nadal zwrócona w jej stronę: niech Pani dzwoni teraz skoro jest jakiś problem. Zamilkła na chwilę. Odeszliśmy idąc w swoją stronę, ona drze ryja dalej, psy to świnie, psy to, psy tamto, niszczą trawniki. Odwróciłem się i już nie wytrzymawszy strzeliłem zdanie: jedź babo na wieś, z której przyjechałaś i zacznij chociaż po sobie sprzątać, a dopiero potem zwracaj uwagę na to, czy psy to miejskie świnie (or sth like that, ale sedno jest podobne).

Nie uwierzycie – babol umilkł.

To nie psy są złe…

… to właściciele są nieodpowiedzialni – nie dorośli do posiadania psów, albo po prostu sprzątanie i naprawianie szkód po pupilach jest dla nich swoistego rodzaju tematem tabu, którego nie chcą komentować, bo się boją opinii publicznej.

Swoją drogą sprzątanie. Ok, Państwo wreszcie zaczęło coś robić w tę stronę, są pojemniki na psie odchody, są reklamówki darmowe z akcji Q-pa. Ale to wciąż za mało! Powinny być jakieś szkolenia, akcje pokazujące, że to nie jest złe, bo wybaczcie,  ale żyjemy w zaścianku publicznym, w którym pies to świnia (sic!), a ludzie wstydzą się sprzątać po nich.

Powiem Wam tak odstępując od tematu, że odnoszę wrażenie, że to nie młodzież jest zła, ale to starsi ludzie dają zły przykład, pokazują typową zaściankowość i chamstwo. A w chwili, gdy potrzebna jest jakaś reakcja – obojętność.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Roger, Rozmyślenia, Z życia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Czemu masz babo tak narąbane we łbie?

  1. Durin pisze:

    Matko, co za babsko…
    Tutaj w Edynburgu to po zieleńcach nie strach chodzić. Gorzej jest z chodnikami, bo o ile na trawnikach ludzie po pupilach sprzątają, to na chodnikach już nie bardzo…

    • inzaghi89 pisze:

      Gorzej jest z chodnikami, bo o ile na trawnikach ludzie po pupilach sprzątają, to na chodnikach już nie bardzo…

      U nas jedno gówno, czy to chodnik, czy trawnik – co wiesz z resztą na pewno :).

      No babol pobił sporo baboli, które znam, a na pewno jest w czołówce naj-głupszych.

  2. Custom pisze:

    Czasem tak jest ;) A ona i tak nie zrozumie.

  3. jam pisze:

    Kurde. Nie lubię Cię czytać. Na moje niewprawne oko, całkowity brak składni. Mówiąc prościej budujesz zbyt długie zdania, w których się potem sam gubisz nie zachowując sensu wypowiedzi.
    Prosta rada Wujka Jama, pisz zwięźle i mniej kwieciście – a zobaczysz różnice…

    Pozdrawiam!

    • inzaghi89 pisze:

      Postaram się zastosować do uwagi ;).

      Swoją drogą piszesz, że nie lubisz mnie czytać. Co więc skłoniło Cię do napisania takiej uwagi? Może jednak coś Cię tu trzyma? :>

  4. Krokus pisze:

    Masz super interfejs na tej swojej stronce! Layout profeska! Sam robiłeś, czy ktoś Ci pomagał??

    PS. Jedna uwaga: w tekście stosuj pogrubienie zamiast podkreślenia – bo to drugie kojarzy się z linkami i niepotrzebnie odwraca uwagę czytającego…

  5. Dawid F. pisze:

    psy to swoja droga, nieporzadek po nich to wina właścicieli.
    podobnie jak ten pudelek starszej pani który osikał mi całe koło w samochodzie:)
    a pani zdziwiona i oburzona moja uwaga….to panu nigdy zaden pies auta nie obsikał?- nie, prosze pani, nie zdarzyło sie.bo właściciele z reguły zwracaja uwage na to co ich czworonożne i ogoniaste pupile robią

    • inzaghi89 pisze:

      psy to swoja droga, nieporzadek po nich to wina właścicieli.

      Oczywiście, masz rację pisząc to.

      Pani zdziwiona i pewnie żadnej reakcji, ani „me, ani be”. Przepraszam pewnie też nie usłyszałeś?!

  6. Dawid F. pisze:

    jakos nie.szkoda ze jej nie zapytalem czy gdybym ja wysikał sie na jej wycieraczke to niemiałaby nic przeciwko, ale najlepsze pomysły przychodza pozniej:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*