Miesięczne archiwum: Lipiec 2011

Migracja z hostingu na VPS

Posiadanie własnego serwera od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju, jednakże zakup typowego serwera dedykowanego tylko do własnego użytku mijał się całkowicie z celem. Po pierwsze koszty, po drugie niewykorzystane zasoby, a po trzecie… to byłaby studnia bez dna. Praktycznie zerowy pożytek. Namiastkę serwera dedykowanego można uzyskać poprzez VPS.

Właściwie, to z punktu widzenia użytkownika wielkiej różnicy nie ma. Zarówno na serwerze dedykowanym, jak i VPSie musimy zainstalować odpowiednie oprogramowanie, oraz skonfigurować „maszynę” do działania. Różnicę na pewno stanowią parametry oraz sam fakt, że jest to wirtualny system, a nie fizyczny serwer, maszyna, urządzenie.

Przez większość czasu, gdy zastanawiałem się nad zakupem serwera/VPSa, po prostu na tym się kończyło. Nie sądziłem, że doczekam dnia, w którym zdecyduję się na to rozwiązanie. Ten dzień jednak nastąpił. Teoretycznie jestem posiadaczem własnego VPSa od 22 lipca, praktycznie dopiero od 28 lipca pełni on oczekiwaną przeze mnie rolę – dzięki niemu bowiem teraz możecie przeglądać treści zamieszczane na moim blogu.

Jest to mój pierwszy VPS stąd też wynikło kilka problemów, które stały się wyzwaniem dla mnie. One również przyczyniły się do tego iż jeszcze bardziej podoba mi się posiadanie własnego serwera – czy też jego namiastki w postaci właśnie wirtualnego serwera.


„Moje” Operowe rozszerzenia

Bacząc na fakt, iż na chwilę obecną zaprzyjaźniłem się z Operą to wypadało ją przygotować jako tako do codziennego użytku. Pomijając konfigurację samej przeglądarki, czy wbudowanego klienta poczty e-mail; należało nieco rozbudować funkcjonalność przeglądarki, by stała się ona jeszcze bardziej użyteczna – dla mnie.

Rozpoczęło się więc przeszukiwanie bazy (czy też może zbioru) rozszerzeń do Opery w celu znalezienia tych najbardziej usability (użytecznych). Na dziś dzień pomijając dodanie pluginu do obsługi filmów z serwisu Iplex, korzystam z 5 rozszerzeń. Co to za rozszerzenia?


Zmuszenie Iplex do działania na Operze

Iplex będące jedną z największych (o ile nie największą) bezpłatną polską wypożyczalnią filmów VOD oferuje swoim użytkownikom na prawdę wiele ciekawych pozycji. Do oglądania filmów nie potrzeba nam praktycznie nic, poza przeglądarką internetową i w miarę dobrym łączem internetowym. Praktycznie, albowiem w tym przypadku również Opera ma pod górkę. Przekonałem się na własnej skórze iż po całkowitym usunięciu Firefoksa i Google Chrome z dysku owa strona… przestaje również działać prawidłowo (filmy przestają działać).

Wszystko to za sprawą pluginu/odtwarzacza Vividas. Gdy miałem zainstalowaną przeglądarkę Firefox to odtwarzacz działał, ponieważ miałem zainstalowaną tą wtyczkę i Opera ją znajdowała. Po deinstalacji i całkowitym oczyszczeniu dysku – przestał. Usunięty został odtwarzacz. Wprawdzie Iplex podaje informacje, co zrobić, by uruchomić filmy na Operze, ale gwarantuję Wam – to nie działa:

Opera
Po wybraniu „Kliknij aby zainstalować” zostaniesz poproszony, aby uruchomić VividasPlayerInstaller.exe. Po wybraniu „Uruchom”, potwierdź wybór i kolejne komunikaty wcelu zainstalowania odtwarzacza. Po instalacji będziesz musiał zamknąć i ponownie otworzyć stronę internetową.

Nie pojawia się żadna prośba o instalację (swoją drogą dopiero pisząc ten wpis, dostrzegłem, że mają literówkę „wcelu” – brakuje spacji).


Spaliłem Chrom i poszedłem do Opery

Już kilka dni minęło od mojego ponownego już powrotu do przeglądarki: Opera. Dotychczas muszę przyznać iż byłem zadowolonym użytkownikiem Firefoksa (od wersji 4 przeglądarka ta mnie urzekła), oraz niezbyt zadowolonym pseudo-użytkownikiem Google Chrome.

Opera była pierwszą przeglądarką z której korzystałem. Byłem jej użytkownikiem jeszcze za czasu płatnych wersji 7.x (może i nawet wcześniej). Do tego również jest to przeglądarka, z której korzystałem najdłużej i najwięcej. Potem co do długości był Firefox, bowiem najlepiej radził sobie na Ubuntu, a ostatecznie i najkrócej Jak to na Chrome przesiadłem się…, któremu chciałem dać kolejną szansę… na prawdę chciałem.

Zacznę od tego ostatniego, czyli od Chrome‚a. W przypadku tej przeglądarki byłem jej użytkownikiem przez około 6 miesięcy. Nie stwierdziłem, by posiadała one jakiekolwiek udogodnienia, które mogłyby mnie przy tej przeglądarce przytrzymać. Poza faktem iż była to najprężniej rozwijająca/rozwijana przeglądarka, no i że jest od Google‚a – nie ma w niej nic nadzwyczajnego. BA! Rozszerzenia nie działają do tej pory (wersja 12) na kartach https, co mnie irytuje. Brakowało mi tam dobrego rozszerzenia od obsługi gestów myszy. Generalnie nie rozumiem trendu użytkowników, którzy w kółko powtarzają tylko zdania w stylu: „lrn2chrome”, „chrome najlepsze”, „wybierz chrome”…

W przypadku Firefoksa uważam iż rozstaję się z tą przeglądarką w pokoju. Nowe wersje są OK. Duża ilość rozszerzeń, zmieniony (bardziej dynamiczny) plan wydawniczy w stylu Chrome‚a. Zasadniczo muszę stwierdzić iż nie wiem, co mnie tak do końca skłoniło do migracji na Operę. Tak z głupia zaktualizowałem sobie tę przeglądarkę, spodobał mi się odświeżony interfejs. Pierwsze co, to po aktualizacji wszedłem na vod.onet.pl i zaskoczony faktem iż Silverlight zaczął tam działać – pomyślałem o migracji.