Miesięczne archiwum: Marzec 2010

Yerba CBSe pomarańczowa

Drugi odcinek serii – testuję Yerbę. Dziś wybór padł na CBSe pomarańczową – byłem bardzo ciekaw, czy mnie zaskoczy, czy też podobnie jak Yerba Rosemonte Especial – straci w moich oczach. Bez sprawdzenia, nie byłbym w stanie się przekonać, na czym stoję. To więc wziąłem się za smakowanie.

Pierwsze co, to bardzo miłe zaskoczenie. Po otwarciu saszetki z próbką (100g opakowanie zamykane plastikowym zameczkiem) nie poczułem praktycznie nic. Zero swądu siana, pomarańczy. Nic, null, kompletnie jakby jej nie było. Zdziwiony, zamknąłem opakowanie, potrząsnąłem nieco i otworzyłem ponownie. Nic nie poczułem szczególnego, delikatny zapach, który było ciężko sprecyzować. Po chwili jednak takiego wąchania wyczuć można było cytrusowy zapach, który z pewnością nie był pomarańczowym. Na pewno kojarzycie takie uczucie podczas obierania pomarańczy; swędzenie w nosie – właśnie to czułem. Zaskoczony byłem taką delikatnością swądu. Po zalaniu – identycznie.


Pełny backup danych ze strony WWW dzięki CRON+Bash

Sytuacja z życia wzięta. Poszukiwałem jakiegoś dobrego sposobu, zautomatyzowanego najlepiej do systematycznego wykonywania kopii bezpieczeństwa  plików na serwerze, oraz bazy MySQL. Nic nie znalazłem, więc zacząłem nieco kombinować. W sieci jedyne pomocne rzeczy,  jakie znajdywałem to fakt, że:

  • najlepiej wykorzystać do tego Bash’a;
  • skoro ↑ to potrzeba też CRON’a.

Super – pomyślałem. Korzystam z Linuxpl.com, który stoi na serwerze Debian’owym, mam dostęp do CRON’a, więc wszystko da się zrobić. No ale, przecież nie znam Bash’a. Krótkie studiowanie samego języka, parę porad od (nie)znajomych i oto jest, mój pierwszy skrypt napisany w Bash’u, który zarazem niezmiernie może ułatwić mi życie.


Yerba Rosemonte Especial

Pisałem, że mam zamiar opisywać swoje „doznania” z poszczególnymi próbkami herbat Yerba, tak też robię. Jest to pierwszy z serii wpisów typu: to mi się podoba, a to nie w tym rodzaju herbaty.

Jak pisałem we wpisie No to jestem Mateiczykiem posiadam 5 próbek herbat + 3 saszetki (czyli generalnie 6 próbek). Dziś zacząłem testowanie od herbaty Yerba Rosemonte Especial. Cóż mogę rzec? Jest na pewno delikatna jeśli chodzi o samo picie. W porównaniu do Taragui jest na pewno delikatniejsza w smaku. Taragui sprawia początkowo wrażenie takiej ostrej, drażniącej herbaty – coś porównywalnego z mocną czarną herbatą. Kolejne zalania jednak sprawiają, że robi się taka milutka do picia. Rosemonte Especial natomiast sprawia w moim odczuciu coś takiego kompletnie innego, kompletnie… dziwnego.


No to jestem Mateiczykiem

Znajomy zaraził mnie herbatką. Mowa o Yerba Mate. Rzec można, że stałem się mateistą „Mateiczykiem” (matejczykiem?), nie ważne. O co chodzi? Ano chodzi tylko i wyłącznie o to, że jest to o wiele zdrowszy odpowiednik kawy, kofeiny. Nie wiedziałem co to jest tak do końca, a już dawno temu ludzie taki szum wokół tego robili. Yerba? Wtf? Z czym to się je, po co to i w ogóle. Tymczasem faktycznie warto się tym zainteresować.

Nie będę analizował tutaj składu chemicznego, jakiś funkcji, rozpisywał się na temat witamin i zawartości samej herbaty. Fakty są jakie są, wygląda i smakuje, jak siano, ale ma znakomite działanie. Przekonałem się na własnej skórze, że nie pobudza, jak kawa, ale ma takie fajne, kojące działanie, a tym samym tworzy takie rześkie uczucie. Porównywalne to jest, do takiego optymalnego wyspania się. Organizm „czuje się” wypoczęty i zrelaksowany.

Zamówiłem sobie kilka herbat w sklepie Yerba Mate Store. Przyznać muszę jedno (nie, nie piłem jeszcze wszystkich herbat, które zamówiłem). Realizacja zamówienia jest niezwykle szybka i profesjonalna. Spodobała mi się jeszcze jedna rzecz. Zamówiłem sobie bombillę, oraz takie herbaty, jak: Rosamonte Especial, Cruz de Malta Despalada, CBSe pomarańczowa, Campesino Anyżowa, oraz CBSe energia guarana. Dodatkowo dostałem w paczce 3 saszetki ekspresowej herbaty unión oraz kawę arabicę Dominicana Barahona. Fajnie! Gratisy! :)

Ok wróćmy do Yerby. Co jest w niej jeszcze fajnego? Ano to, że kupisz jedno opakowanie, a ono po pierwsze nie uzależni, a po drugie jedną porcję możesz zalać więcej jak raz, ba – wskazane to jest. Pierwsze zalanie uwalnia największą ilość mateiny, kolejne zalanie, powiedzmy jest takim pomiędzy bo już jest mniejsze stężenie tego specyfiku, natomiast trzecie i kolejne zalanie służy już tylko i wyłącznie nawodnieniu organizmu.

Obecnie miałem okazję degustować jakiś liściasty gatunek z gałązkami, który był niezmiernie gorzki i smakował, jak typowe siano. Teraz mam przed sobą jeszcze dosyć delikatną Taragui z grubo krojonych liści. Cóż, niebawem mam zamiar wypowiedzieć się kolejno o każdej z testowanych herbat, by mieć gdzieś odnotowane, co mi smakowało – dla swojej wiadomości (by wiedzieć, co potem zamówić i wyciągnąć konsekwencje z testowanych produktów). Niezmiernie intryguje mnie CBSe energia guarana – może dać kopa ;).


Sociable Polska Edycja 0.8.6

v. 0.8.3

Wczoraj udostępniłem Sociable Polska Edycja 0.8.0, dziś 0.8.3, mogłem poczekać, ale nie musiałem.

Zmiany w stosunku do poprzedniej wersji:

  • drobna poprawka stylistyczna w tłumaczeniu (brakowało spacji);
  • dodałem nowe serwisy: google buzz, co-robie, elefanta, linkr, osnews;
  • poprawiłem ikonkę kciuka z serwisu kciuk.pl;
  • zmieniłem treść wysyłanej treści do takich serwisów, jak blip.

v. 0.8.5

Szybka aktualizacja w ten sam dzień jeszcze, ponieważ dość duży błąd zrobiłem zapisując odnośniki w skrypcie, jako PERMLINK, zamiast PERMALINK. Owocowało to tym, że nie tworzył się link do serwisu. Tym samym poprawiłem kolejny błąd w tłumaczeniu. Proszę o szybką aktualizację z wersji 0.8.3!

v. 0.8.6

Poprawiony odnośnik do serwisu Wykop. Poprzedni odnośnik „zaginął” wraz z nową wersją serwisu.

Mam nadzieje, że tym razem już ukaże się aktualizacja z repozytoriów WordPress‚a. Zapraszam do pobierania wtyczki: http://wordpress.org/extend/plugins/sociable-polska-edycja/