Miesięczne archiwum: Grudzień 2009

Podsumowanie roku 2009

Nie będę generalnie rozpisywał się nad swoim żywotem, powodzeniach, niepowodzeniach… aczkolwiek pod koniec na pewno o tym wspomnę. Wszystko rozchodzi się o blog – tak, ten blog. Nie uważam tego roku za zły, ani za dobry. Może jakbym pisał więcej wartościowych wpisów byłoby więcej odwiedzających (tych stałych, jak i gości). Tymczasem nie mam na co narzekać, bo sam blog pozostawiony był na tzw. pastwę losu – kto go czyta jest mile widziany, kto nie to nic się nie dzieje.

Nigdy nie prowadziłem żadnych kampanii reklamowych blogu, nigdy też jakoś  szczególnie nie przykładałem się do jego promowania – czy to linkami, czy wymianą odnośników ze znajomymi. Kto uważał, że piszę z sensem i warto te wypociny czytać, to odwiedzał „mnie”, kto natomiast uważał inaczej – jego opinia, ja nic nie narzucam.

Ktoś na Blip‚a zaproponował mi właśnie taki tematu do wpisu. Początkowo miałem tego nie robić. Później jednak doszedłem do wniosku, że i tak będę analizował statystyki z całego roku, więc dlaczego miałbym się nimi nie podzielić z czytelnikami. Szału zapewne nie ma, ale zacznijmy analizę.


O „darmowym” upgrade do Windows 7

Kupno laptopa wiązałem z tym, że chciałem sobie zaktualizować system do Windows 7. Swoje wymogi, co do samego sprzętu opisywałem we wpisie Laptopie – wystąp!. Niezmiernie ważne było dla mnie to, bym mógł zaktualizować system z wersji Windows Vista do „siódemki”. Idealnie byłoby, gdyby domyślnie zainstalowane było najnowsze dziecko ze stajni systemów operacyjnych koncernu z Redmond.

Niestety, w okresie, w którym kupowałem laptopa nie było domyślnie zainstalowanego Windows 7 na tych przenośnych sprzęcikach. Domyślnie był zainstalowany system Windows Vista. Początkowo ubolewałem nad tym, że będę musiał użytkować tą wersję systemu Windows, a chciałem go „przeskoczyć” do 7. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że Vista nie jest taka zła, aczkolwiek nie napawam jakimiś dobrymi emocjami do tej wersji systemu. Postanowiłem… postanowiłem zakończyć znajomość.


Semestr zaliczony

Pierwszy semestr zaliczony. Spodziewałem się, że mi się nie uda w pierwszych terminach – myliłem się. Zaliczone, jak najbardziej dobrze – dla mnie.

J. angielski – celujący;

Oprogramowanie biurowe – bardzo dobry;

Programowanie obiektowe i strukturalne – dobry;

Systemy operacyjne i sieci komputerowe – bardzo dobry;

Urządzenia techniki komputerowej – dobry.

Co teraz? Jeszcze tydzień pracy i szykuję się na długo oczekiwane wolne! :)