Miesięczne archiwum: Marzec 2009

Niekompetencja przewyższa rozum

Krótko będzie. Przez pół dnia byłem odcięty od internetu „dzięki” kompetencji robotników pracujących w bloku naprzeciw, którzy to przecięli światłowód! A teraz… niedość, że zapłacą za naprawę światłowodu, który jest, to po remoncie muszą zapłacić za nowy światłowód i mieszkańcy bloku podziękują im, że zostali odcięci od internetu ;) – na stałe, bo ma iść tylko do mojego bloku teraz. Ciekawe ile w tym prawdy ;) .


Era wychodzi naprzeciw OperzeMini

Nie dosłownie, ponieważ technologia, której użyli w swojej nowej usłudze pochodzi/jest oparta na technologii OperyMini, jednakże dodali pewną nutkę pikanterii do swojej usługi.

Compressor Mini, bo tak Era nazwała swoją usługę jest czymś innowacyjnym w naszym kraju i nawet na świecie, ponieważ Era, jako piąty operator na świecie wprowadziła do swojej sieci tę usługę. Co ciekawe, cała usługa dostępna jest ZA DARMO! Jedynym wymogiem, jaki stawia operator przed nami jest posiadanie aktywnego jednego z pakietów internetowych (5MB, 50MB, 500MB – dwa ostatnie dotyczą abonamentu raczej). Następnie czekamy do 7dni od aktywacji pakietu na aktywację Compressora.

Jak z tego korzystamy? Przy pomocy zwykłej przeglądarki systemowej naszego telefonu! Nie potrzebujemy OperyMini, czy też aplikacji Blueconnect w telefonie Ery, przy pomocy zwykłej przeglądarki osiągniemy efekt Operki, a ponad to! będziemy mieli możliwość (jak podaje Era):

Compressor Mini to nie tylko dopasowanie i oszczędności. Serwis ma również extra funkcje:

  • możesz oglądać internetowe filmy video Flash lub Windows Media w telefonach z odtwarzaczem mobilnego video (3gp),
  • możesz słuchać internetowych stacji radiowych emitowanych w technologii Flash, Shoutcast lub Windows Media, a także plików mp3 z serwerów internetowych – w telefonach z odtwarzaczem mobilnego audio (3gp),
  • możesz zobaczyć w telefonie witrynę Flash i kliknąć na linki w niej zawarte,
  • możesz zapisać swoje ulubione linki i mieć do nich szybki dostęp w każdym telefonie z internetem, do którego włożysz swoją kartę SIM.
  • Słowem: możesz więcej. I masz więcej internetu w telefonie, niż gdziekolwiek indziej.
Źródło: http://www.era.pl/

Pozostaje teraz tylko cieszyć się naszą „Operą mini bez opery mini” ;) . Jedyny mankament to fakt, że cena transmisji danych w stosunku do w/w usług jest kosmicznie droga, a fakt że nie ma odpowiednich paczek danych w Erze jest niezbyt pocieszająca.


openSUSE 11.1 rozwiązanie problemu z nvidią

opensuse_logoJuż kilkakrotnie na łamach tego blogu, czy też poprzedniego pisałem o swoich perypetiach z linuksem. Całą przygodę rozpocząłem od Ubuntu jakieś (hm…) 1-2 lat temu. Wówczas aktualną wersją Ubuntu była 7.04, co wg wikipedii przypadało na kwiecień 2007 roku – ja rozpocząłem korzystać z systemu bodajże w lipcu, bądź czerwcu, co nie zmienia jednak faktu, że miałem styczność z systemem od około 2 lat. Z dystrybucji tej byłem zadowolony – ba, nawet bardzo!, jednakże po opublikowaniu i zaktualizowaniu systemu do wersji 8.04 (kwiecień 2008) zakończyłem przygodę z ową dystrybucją na rzecz Mandrivy 2009.0. Zadowolony byłem z tego systemu, do czasu, gdy nie sformatowałem całkowicie dysku by zainstalować samego linuksa – skaner mi nie działa/ł na systemach uniksowych. Przywróciwszy dawny stan rzeczy (windows xp + linux) korzystałem jeszcze przez jakiś czas z linuksa. Jednakże jakoś to wyszło, że pokłóciłem sie również z Mandrivą i sformatowałem dysk tylko pod kątem XP. Niedawno jednak coś mnie skusiło, by powrócić do korzeni (2 systemy) i rozpocząłem swoją przygodę na nowo, zaczynając oczywiście od Ubuntu, a później Fedorę i openSUSE – tutaj jednak rozpoczęły się problemy ze sterownikami do mojej karty graficznej – o rozwiązaniu problemu przeczytasz czytając dalszą część.


Wykombinowałem! – Fedora, openSUSE działają

Na początku miesiąca usiłowałem przemóc się do korzystania z Linuksa (a właściwie powrocie), co skutecznie wybiło mi z głowy Ubuntu. Po sformatowaniu partycji i połączeniu ponownie ich w jedną nie odpuściłem, bo chciałem zobaczyć Fedorę. Bezskutecznie jednak. Powodem, czy też wynikiem moich prac, które objawiały się próbą ożywienia systemu na LiveCD był dziwny ekran i gdyby ktoś chciał dostać kurwików w oczach, to z pewnością gapiłby się dniami i nocami w ten monitor, ale nie ja.

Efektem uruchamiania dystrybucji takich, jak openSUSE, czy Fedory, były mniej więcej takie oto pulpity:

Samo rozwiązanie problemu jest bardzo proste. Nic nadzwyczajnego – wystarczy, że zedytujemy polecenie, które uruchamia system z płyty, dodając do niego:

vga=ask

W efekcie, zaraz po rozruchu, a właściwie przed nim ;) pojawi nam się menu/spis dostępnych rozdzielczości i ustawień. Odnajdujemy interesującą nas rozdzielczość i głębię kolorów.

W kolumnie Mode widzimy numer/nazwę/kod (nie wiem kompletnie jak to nazwać), którą musimy przepisać i wcisnąć <Enter>, by zmiany zostały zatwierdzone. I to wszystko! Problemem, z jakim się jeszcze borykam jest brak kursora, który widnieje na screenshotach, ale ja go nie widze :( .


Po co komu zmywarka

Jak ma się psa-zmywającego ;) .

Zaczęło się niewinnie, niby grzeczny piesek, który zakamuflował się w pościeli:

Później nadszedł czas na zmywanie naczyń, po gotowaniu:

A na sam koniec, pasowało jeszcze dać się we znaki i ukraść poduszkę spod głowy:
100_1134.jpg
Nie wiem, po kim ten pies taki jest, ale jest przynajmniej śmiesznie z nim ;) .